prawda tli się między nami w twojej samodzielnej myśli...


Za oknem znowu zawitał deszcz, i powiedzcie mi jak niby mam się zmotywować do robienia zadań i do nauki na jutro? No jaak? Nie da się i tyle. Czeka na mnie kilka stron zadań z matematyki + chyba podstawowa matura, ale coś czuję, że nie starczy mi czasu (a już na pewno ochoty!) na to wszystko dzisiaj..
Niesamowicie szybko zleciał mi ten tydzień. Dużo się działo, więc przynajmniej mam tę satysfakcję, że go nie zmarnowałam, jednak powrót do rzeczywistości będzie niesamowicie brutalny. O ile mi się w pełni uda do niej powrócić, bo od piątku jestem zamknięta w klatce pełnej wspomnień, myśli i emocji, a posiadaczem klucza do niej jest niestety ktoś inny. Trzeba sobie chyba przypomnieć jak to jest żyć będąc uzależnionym od drugiej osoby. 

say hello to Karol and me. ♥

If God is our Father, then Satan must be our cousin.


Nie ma to jak zdrowy tryb życia (namiastkę pokazałam w poprzedniej notce)! Godzina dwudziesta trzecia, łóżeczko, laptop i tłuste frytki. Wcześniej w końcu udany grill - kiełbaska z grilla zjedzona - już mogę umierać! Nawet słoneczko mnie troszkę chwyciło (nie wspominam o tym jak "chwyciły" mnie kochane komary), więc istnieje całkiem realna szansa, żebym w tym roku stała się murzynem, ewentualnie czekoladką. Jutro powtórka z rozrywki, tylko z większym rozmachem, ciekawe czy tym razem pogoda dopisze i nie zaskoczy nas ulewą tak jak we wtorek. teraz tylko wystarczy iść spać, żeby uśmierzyć ból głowy (siedzenie godzinami w słońcu niestety nie współgra z moim organizmem) i cieszyć się jutro ostatnimi chwilami tych majowych mini wakacji. :) Przy okazji jeszcze pomęczę Was troszkę chmurkowymi zdjęciami z Zakopanego (niestety bądź stety, to nie ostatni tego typu post :) !
Trzymajcie się.<3

Nie boję się nieznanego, tylko stracić to co znam.


Już w domu po trzech dniach w Zakopanem. Pogoda oczywiście nie dopisała, ciągle padało, było zimno i zdecydowanie nie zachęcało to do żadnych wycieczek. Ale i bez tego było fajnie!
Przede mną jeszcze na szczęście prawie tydzień wolnego. Jutro czeka mnie ognisko, pojutrze kolejne i mam nadzieję, że następne dni też uda mi się równie dobrze spędzić. :)

Chodzi za mną nowy szablon na bloga.. Tylko problem w tym, że kompletnie nie wiem jak się zabrać za jego robienie i ciągle odkładałam to na później. Jednak w końcu trzeba będzie się zmobilizować, bo obecnym wyglądem jestem już totalnie znudzona. Trzeba będzie się w końcu zmobilizować i pozbyć się stąd tego nudnego mroku!

Trzymajcie się, pozdrawiam. :)

Look into my eyes you'll see who I am - my name is Lucifer, please take my hand





Majówka w tym roku nie zachwyca pogodą - deszcz, burze i chmury. Na szczęście już w przyszłym tygodniu znowu ma zaszczycić nas swoją obecnością słońce i tylko to się liczy. Jutro w końcu wyrwę się z domu i razem z przyjaciółkami zawitam w Zakopanem! Niestety tylko na trzy dni, ale i tak będziemy się świetnie bawić. :) Pasowałoby pójść spać, bo wyjazd z samego rana, ale oczywiście ja muszę zajmować się milionem przeróżnych rzeczy, tylko nie pakowaniem. Grr. Trzymajcie kciuki, żebym przywiozła mnóstwo zdjęć! Pozdrawiam i miłego weekendu!