I've got a whole lot of nothing. Nothing going on.


Kilka nieprzyjemnych sytuacji wydarzyło się ostatnio. Coś, co mnie totalnie wybiło z rytmu, czego nie mogę wyrzucić z głowy. Coś, co spowodowało wodospad rozmyślań i mały strumyk łez. Coś, czego za nic w świecie nie ogarnę i nigdy do tego nie przywyknę. Los, a może to Bóg?, ma przeokropne poczucie humoru.


Miasto nocą jest piękne. Szczególnie w zimowych miesiącach, kiedy wszystko jest udekorowane kolorowymi, świątecznymi lampkami. Choć to i tak nie równa się atmosferze letnich nocy.. Ech, tęsknię za wakacjami. :)

Ilość tekstu dzisiaj ekstremalnie minimalna, przynajmniej jak na mnie, ale czasami tak jest po prostu lepiej. Trzymajcie się i dobranoc!

4 komentarze:

  1. Niestety życie lubi rozdawać kopniaki :/
    Cudowne zdjęcia. Jak zwykle. Ja za to
    uwielbiam wszystko tuż przed zachodem słońca <3
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Aż mnie korci żeby Cię spytać, co się stało, ale nie chcę wyjść na wścibską.
    Zdjecia KRK są cudowne, klimatyczne.Ale i nieco smutne, jakoś tak je dziwnie odebrałam.
    Trzymaj się i cokolwiek by sie nie działo,bądz dzielna :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Miasto na zdjęciach jest rzeczywiście przepiękne!


    + nominowałam Cię na moim blogu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wspaniałe zdjęcia. Ty również się trzymaj! Pamiętaj, pozytywnie ;-)

    OdpowiedzUsuń