I'm alive when you're touching me, alive when you're shoving me down.


Bardzo dziwną porę sobie wybrałam na pisanie posta. Za pół godziny moja mama wstaje do pracy, pewnie część z Was za niedługo też będzie musiała otworzyć oczy i przygotować się do kolejnego dnia,  w tym czasie ja dopiero będę usiłowała zasnąć. No, ale ferie mam, więc muszę je wykorzystać maksymalnie jak tylko mogę. :D Ważne żeby skończyć pisać zanim obudzi się mama.:)


Lód. Wszędzie lód. Na szczęście nie było mi dane przekroczyć progu mieszkania w ten jeden dzień, kiedy padał zamarzający deszcz, a cały Kraków zmienił się w jedno wielkie lodowisko. Wolałam sobie zrobić dzień lenia, zostać w domu, grzać tyłek pod kocem i nadrabiać filmowo-serialowe zaległości. Teraz już na szczęście wszystko pokryła kolejna warstwa śniegu (generalnie są aktualnie trzy warstwy: śnieg na tym lód, a na lodzie kolejny śnieg), ale na nieszczęście to cholerstwo dalej sypie. Z tego co pamiętam, to już dobre kilka lat nie było takiej zimy jak ta. Zdecydowanie tego nie lubię, potrzebuję słońca, zieleni i ciepła! I to jak najszybciej!


Trzeba jednak przyznać, że lód pokrywający wszystkie gałązki drzew i krzewów, a właściwie pokrywający wszystko inne, gdzie śnieg się nie chce trzymać, to coś na prawdę pięknego. Pierwszy raz jak to zobaczyłam, to przyglądałam się jak zaczarowana, z otwartymi z zachwytu ustami spacerowałam i żałowałam, że nie wzięłam ze sobą aparatu. :) Jednak ku mojej uciesze wszystko się trzyma i zdążyłam zrobić kilka (no dobra, kilkadziesiąt) ujęć i mogę Wam dzisiaj wszystko zaprezentować. Zdjęć jest dość sporo (jak na moje posty), a i tak musiałam zrobić ostrą selekcję, żeby nie wrzucić ich trzy razy tyle. :)


Moje ferie niestety dobiegają końca. Bardzo szybko zleciały mi te dwa tygodnie, czego w sumie można było się spodziewać. Jakoś specjalnie nie ubolewam nad tym, bo szkoła mi bardzo nie przeszkadza. Jest fajnie, śmiesznie, cały czas się coś dzieje, a lekcje i związane z niektórymi z nich nieprzyjemności to tylko zło koniecznie, którego niestety nie dam rady się wyzbyć, więc nie ma co się zadręczać. No może dręczy mnie tylko myśl, że mam do przeczytania na wtorek lekturę, której tytułu nawet nie pamiętam, ale jeszcze mam duuużo czasu. :)


Miałam iść dzisiaj (właściwie to wczoraj) na kolejny koncert, jednak niestety zostałam zmuszona do zostania w domu. Zauważyłam, że coś często moje koncertowe plany nie wypalają. :D Choć przynajmniej zaoszczędziłam kilka złotych i będę mogła bardziej poszaleć w weekend. Zamierzam sobie odbić to dzisiejsze (wczorajsze) wieczorne siedzenie w domu oraz brak imprezy w drugim tygodni ferii w weekend i to z nawiązką. :D W końcu trzeba odpowiednio pożegnać 14 dni laby i przygotować psychicznie do dwóch miesięcy ciągłego chodzenia do szkoły (a może by tak jakaś angina? :3). Tak więc Wam też życzę szalonych planów na weekend, albo odwrotnie - leniwego odpoczynku od pracowitego tygodnia! Pozdrawiam. :*

11 komentarzy:

  1. Wow, piękne zdjęcia! Przynajmniej u Ciebie popodziwiam sobie te piękne oblicze zimy, której na co dzień nie dostrzegam, ograniczając swoje wyjścia na dwór do przebycia drogi z punktu A do punktu B.

    Pozdrawiam ślicznie <3

    P.S. Ciekawi mnie to już od pewnego czasu. Jakiego aparatu używasz do robienia tych śliczności?

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurczę, ale świetne zdjęcia. Podziwiam, że wstajesz o tak wczesnej porze. Ja w sumie do szkoły wstaję przed piątą, ale mając ferie to drzemię sobie góra do dziewiątej, bo przeważnie moi mili domownicy mnie budzą. Ale i tak jestem strasznym śpiochem. Raz zaspałam do szkoły, obudziłam się o czternastej.
    Jeszcze raz cudne fotografie. Pozazdrościć sprzętu i talentu. :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdjęcia cudowne! Nie mam pojęcia, jak w tak szybkim czasie nauczyłaś się je robić tak dobrze.Zapewne są to efekty praktyki.Mam nadzieję kiedyś zobaczyć u Ciebie zdjęcia z...ludzmi.Portrety byłyby piękne *,*.
    Pamiętasz jak mówilam ze u mnie nie ma śniegu.ODWOLUJE.Jest go mnóstwo a lodu jeszcze więcej -.-
    Lód jest najgorszy, aż strach wychodzić z domu.Ja zdążyłam się wywrócić już trzy razy,publicznie.Tragedia.
    Zyczę nadrobienia zaległości w imprezowaniu, pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. Zdjęcia są fantastyczne *.*

    No i tak, też czeka mnie powrót do szkolnej, szarej codzienności...

    OdpowiedzUsuń
  5. Niesamowite zdjęcia!

    Jak zwykle to co dobre za szybko się kończy,a w tym przypadku są to ferie. Zaczynam obserwować ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. hej hej. Jakiś czas temu pytałam Cię o Kokosową palmę. Nie wiesz, co z nią?

    OdpowiedzUsuń
  7. Ooo Matko! Dzięki, że z nią pogadałaś :-) nie mogę się doczekać!

    OdpowiedzUsuń
  8. piekne zdjęcia, masz dobre oko

    :)

    OdpowiedzUsuń
  9. piękne zdjęcia :) uwielbiam takie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. niesamowite zdjęcia, brak mi słów.
    podobne widoki miałam, kiedy byłam na rekolekcjach w Ciężkowicach. w wolnym czasie zawsze chodziliśmy do lasu i wszystko było pokryte właśnie takim lodem. :)
    [black-reaven]

    OdpowiedzUsuń