this monkey's gone to haven

Jestem mega szczęśliwa! Chyba nie trudno się domyślić dlaczego - lustrzanka. :) Spisuje się w stu procentach, a ja nawet szybko ją ogarnęłam - nigdy wcześniej nie miałam dłuższej styczności z lustrzanką poza zrobieniem kilku zdjęć na automacie. Mam dla Was dzisiaj i tak tylko dziewięć zdjęć. Jestem strasznie krytyczna, dlatego ponad 300 fotek przeszło ostrą selekcję i ostało się tylko tyle + kilka zdjęć, które pokażę kiedy indziej.


Zmieniając kompletnie temat.. Może byłby ktoś chętny odwiedzić mnie za tydzień? Jak na złość w moje urodziny nikogo z moich przyjaciół nie ma, nawet moja mama wybywa z domu! Trzeba mieć pecha. Zastanawiam się czy nie upiec sobie tortu z napisem "happy birthday to me". :)
 
Na dzisiaj tyle, spodziewajcie się niedługo jakichś nowości. Pozdrawiam!

Now in darkness, world stops turning

Od kilku dni mam koszmarny humor. Jestem w kropce, mam dylemat i właściwie nie ważne co wybiorę - i tak będzie źle. No cóż, to już nie pierwsza taka sytuacja w moim życiu i zapewne nie ostatnia. Na szczęście nastrój poprawia mi myśl, że już we wtorek będę mieć.. lustrzankę! Strasznie się cieszę, ale chyba jeszcze bardziej niecierpliwię. Już od kilku dni na nią czekam, więc mam ogromną nadzieję, że żądnej obsuwy już nie będzie. W każdym razie spodziewajcie się w przyszłym tygodniu posta z masą zdjęć, bo podejrzewam, że od teraz cały mój wolny czas (a są wakacje, wiec mam go mnóóóstwo) będzie się kręcił wokół aparatu, zdjęć i photoshopa. Miejmy tylko nadzieję, że mój komputer przez to już doszczętnie nie zwariuje, a szczerze mówiąc niewiele mu brakuje. Ale jakoś to przetrwamy! :D

Ostatnio wciągnęłam się w nadrabianiu filmowych zaległości. Spędzam nudne wieczory i noce na oglądaniu, nawet po dwóch filmów pod rząd. Oprócz tego na reszcie skończyłam Lost (to jest pierwszy w moim życiu serial, który oglądnęłam cały) i muszę przyznać, że to bardzo dobry serial. Na pewno zaskakujący i nieprzewidywalny i chyba właśnie to sprawia, że ogląda się go tak dobrze. Po przeczytaniu opisu oraz obejrzeniu pierwszego odcinka spodziewałam się, że będzie to zwykła historia o przetrwaniu na bezludnej wyspie, o zdobywaniu pożywienia, polowaniu i ogólnym przetrwaniu w trudnych warunkach, ale na szczęście zostałam bardzo mile zaskoczona. Przede wszystkim chyba tym, że w życiu nie spodziewałabym się, ze produkcja o takiej tematyce będzie w stanie mi się spodobać. Tak więc jeśli ktoś dalej waha się czy warto obejrzeć czy nie - szczerze polecam, nie powinniście być zawiedzeni. 
Dzisiaj natomiast wzięłam się za kończenie How I Met Your Mother, czyli mój ukochany antydepresant. Moją miarą komedii jest fakt, czy się na niej śmiałam czy nie. Na prawdę, jeśli powiem przyjaciółce, że śmiałam się oglądając film, to znaczy, że komedia była na prawdę dobra.:D Tak więc oglądając HIMYM śmieję się praktycznie cały czas, a to mówi już samo za siebie. :)

Mam dla Was kilka zdjęć z tumblra i lecę dalej oglądać. :) Trzymajcie się.

This reality is really just a fucked up dream

Nawet nie wiem kiedy minęły te ponad 3 tygodnie, kiedy nie dawałam na blogu znaku życia. Zdążyło się trochę wydarzyć, w końcu za mną już zakończenie roku czyli pożegnanie się z gimnazjum oraz ludźmi z klasy - z częścią się pewnie już nigdy nie zobaczę. Potem emocje związane z przyjęciem do liceum, zanoszenie papierów i tak daleej. W każdym razie egzamin poszedł mi dobrze - wyniki takie jakich się spodziewałam, a nawet lepsze, dlatego dostałam się do tego liceum, do którego chciałam. Przede mną, mam nadzieję, wspaniałe trzy lata w klasie o najgorszym profilu jaki można by sobie było wyobrazić matematyka-fizyka-informatyka. Nie wiem jak ja to przeżyję - w drugiej klasie czeka mnie 8h matematyki tygodniowo. Na dodatek w 36 osobowej klasie są tylko 4 dziewczyny. Nie mam pojęcia czy to plus czy minus, w każdym razie mój chłopak nie jest zadowolony.:D 
Żeby nie przynudzać szkolnymi sprawami pochwalcie się gdzie jedziecie na wakacje.:D Może przynajmniej nacieszę się Waszymi wyjazdami, bo ja niestety w tym roku całe wakacje spędzam w domu. Poniekąd był to mój świadomy wybór - dostałam ultimatum: wakacje lub lustrzanka, więc naturalnie wybrałam aparat. Dlatego teraz całymi dniami siedzę w internecie i przeszukuje strony typu Allegro czy Gumtree w poszukiwaniu ciekawych ofert. Oczywiście znalazłam ich już mnóstwo, jednak za każdym razem w ostatniej chwili coś mi nie pasuje albo zwyczajnie boję się kupić i przez to rezygnuję, ech. Trudne życie tchórza.:D Ale mam nadzieję, że już w najbliższym czasie coś kupie, bo mnie aż skręca - tak strasznie chciałabym mieć już, teraz, w tej chwili swój wymarzony aparat. :)
Mam dla Was kilka instagramowych zdjęć. Nic konkretnego oczywiście nie przedstawiają, znajdziecie tam książkę, którą męczyłam chyba z miesiąc, okładkę oraz kilka stron Dzienników Kurta Cobaina, dwa bezsensowne zdjęcia oraz kolejne dwa, równie bezsensowne zdjęcia, moich nowych ubraniowych nabytków. Spódnicę ze sklepu Funkyshop.pl udało mi się wygrać w konkursie, natomiast jeansowy top al'a gorset kupiłam za 1,50 zł na Allegro. Obiecuję, że jak tylko dorobię sięaparatu, to te nic nie wnoszące zdjęcia znikną zastąpione przez jakieś wartościowe fotografie. :)


Pogoda się totalnie spieprzyła, chyba znowu idzie burza, ech. Jak na razie się żegnam, za niedługo coś znowu napiszę. Trzymajcie się! <3