You're the reason I feel pain. Feels so good to feel again.

Goooorąco! Nie żebym narzekała - absolutnie tego nie robię. Już kilka osób próbowało mi wmówić, że tak czekałam na lato i przeklinałam zimno, a teraz chcę chłód z powrotem. Pomimo że taki upał i duchota są cholernie uciążliwe, to jest mi dobrze ze słońcem oraz wysoką temperaturą. :)

Nie dociera do mnie, że na kalendarzu mamy już prawie 21 czerwca. Ten czas tak szybko leci, że to aż jakieś nieporozumienie. Zanim się obejrzę będzie po wakacjach i trzeba będzie pójść do nowej szkoły. Najgorsze jest to, że nie mam żadnych planów na lipiec i sierpień. Początkowo miałam jechać na jakiś obóz, ale tak to się wszystko potoczyło, że z tego zrezygnowałam. Mam nadzieję, że uda mi się przynajmniej gdzieś pojechać z chłopakiem.. Tak to trzeba będzie polegać na jakichś spontanicznych wypadach, wycieczkach i imprezach. Cóż. Zobaczymy jak to będzie wyglądało. W każdym razie mam wrażenie (choć przede wszystkim nadzieję), że wakacje będą bardzo udane. Obym mogła to wszystko udokumentować za pomocą lustrzanki.:D Ja swoją część umowy spełniłam (nawet na wyrost!), zobaczymy czy mój tata się ze swojej części wywiąże.

Stwierdziłam ostatnio, że trochę lansu mi nie zaszkodzi, dlatego pobrałam sobie na telefon Instagram i mam dla Was kilka głupich, słabej jakość fotek. Tak więc macie: 1) moja lumpeksowa duma - pończochy i kawałek sukienki 2) ałtfit 3) efekt porachunków bluzki i nożyczek 4) moja tfasz 5) moje ostatnie rysunki, op art na plastykę do szkoły oraz tajger, który na zdjęciu niedokończony, teraz wisi cały i zdrowy na tablicy korkowej 6) cudowny kotek mojej przyjaciółki 7) płyta Cool Kids of Death "Afterparty", którą (nową, w folii) udało mi się na bazarku kupić za 7 zł 8) arbuzowe skarpetki, na punkcie których totalnie zwariowałam

Miałam coś jeszcze tu napisać, ale coś totalnie zepsuło mi humor. Tak, więc grzecznie się pożegnam tylko jeszcze zapraszam Was na moje aukcje na Allegro:
Dobrej nocy wszystkim. :)

your life's an open book, don't close it before it's done

Zwariowałam, że piszę dwa dni pod rząd. Ale co zrobić. Internet jest koszmarnie nudny, tak stwierdzam. Wszędzie dalej są emocje związane z meczem. Ja już się tym nie jaram. Jarałam się tylko jakieś 2,5h. :) Ta strefa kibica to był genialny pomysł. Jeśli ktoś się waha czy odwiedzić ją podczas przyszłych meczów to zdecydowanie polecam. Oczywiście nie wiem jak to było w innych miastach, ale Kraków spisał się na medal. Atmosfera była świetna, nie było żadnych burd, bójek i innych nieprzyjemności. Może oprócz faktu, że na strefę kibica nie można było wnosić żadnych napojów. Podobno w regulaminie było napisane, że można mieć ze sobą wody mineralne w maksymalnie 0,5 litrowych butelkach, ale przy wejściu ochroniarze po prostu kazali wszystkim wypijać to co mieli albo wyjść. No, więc nie łatwo było się domyślić, że przed barierkami siedziało na trawie mnóstwo osób wypijających swoje zapasy alkoholu. :) A tak poza tym to na prawdę warto w takie miejsce przyjść - atmosfera kibicowania przeszła nawet na mnie, osobę, która ani trochę piłką nożną się nie interesuje.

Zostałam zaproszona przez Aiwlys do pewnej zabawy. Zapraszam do przeczytania poniższych zasad i moich odpowiedzi. :)




 Zasady zabawy:
- umieścić baner;
- nominować kolejne 10 blogów;
- napisać 7 rzeczy o sobie;
- nie zapomnij podziękować osobie,
która cię nominowała.





1. Jestem zodiakalnym lwem i bardzo się utożsamiam z tym znakiem, jak i z samym zwierzęciem. Gdyby wierzyć w reinkarnacje, to na bank byłam właśnie takim wielkim, włochatym, dumnym i leniwym lwem. 
2. Mam kompleks na punkcie swojego wzrostu. Wiem, że 172cm to wcale nie jest dużo, ale dla mnie o wiele za dużo. Marzy mi się 10 cm mniej, żeby móc bez problemu ubrać szpilki i nie wyglądać, a przede wszystkim nie czuć się w nich jak zmutowany dwumetrowiec. :) 
3. Mam bardzo dziwne podejście do muzyki, za co mój chłopak najchętniej spaliłby mnie na stosie. ;D Nie znam słów piosenek, ich znaczeń. Nie rozpoznaje wykonawców, ani tytułów, nie wiem jak się nazywają członkowie zespołów. Dla mnie liczy się to jak piosenka brzmi, jakie odczucia i emocje towarzyszą mi podczas jej słuchania.. No, ale efekty są takie, że od dobrych kilku miesięcy mam piosenkę na playliście, często jej słucham, a gdy ją gdzieś usłyszę, to w dalszym ciągu nie jestem w stanie powiedzieć, kto ją wykonuje - chyba, że spojrzę na odtwarzacz i przeczytam.
4. Dokładnie w tej chwili dotarł do mnie fakt, że właściwie porzuciłam wszystkie rzeczy, które sprawiały mi do niedawna przyjemność. Nie robię grafiki, nie piszę, nie czytam książek, nie rysuję.. Co się ze mną dzieje? 
5. Jestem znienawidzona przez znajomych, przez to, jak często wygrywam w konkursach.:D
6. Nigdy nie miałam ani kota, ani psa. Moja mama jest strasznie uczulona na sierść, dlatego pierwszą rzeczą, którą zrobię, kiedy wyprowadzę się z domu rodzinnego, będzie pójście do schroniska po jakiegoś sierściucha. 
7. Należę do jednej z nielicznych osób, które kochają swoje miejsce zamieszkania. Kocham Kraków, uwielbiam swoją dzielnicę i nie wyobrażam sobie mieszkać gdzieś indziej. Ostatecznie w Barcelonie, ale i tak nie na stałe.

Oj, trochę trudno było wymyślić aż siedem rzeczy. W każdym razie są to takie ciekawostki raczej mało oczywiste. Problem będzie z wytypowaniem. To jest dla mnie zawsze najtrudniejsze, więc typuje każdego, kto chciałby się przyłączyć do zabawy i odpowiedzieć na ten tag. :)

Pogoda nam się strasznie zepsuła. Wczoraj było tak pięknie, choć odrobinę zbyt duszno, a dzisiaj znowu deszcz. Za to długoterminowe wakacyjne prognozy są całkiem korzystne, więc się nie załamuję, tym bardziej, że dzisiejszy dzień zapowiada się bardzo dobrze. Najpierw chyba wpadnę do koleżanki poznęcać się nad jej nowym, malutkim kotkiem, a potem wpadnie do mnie chłopak.Wam także życzę miłego weekendu! Mam dla Was jeszcze kilka inspiracji i lecę się ogarnąć. Pozdrawiam!

 
 
(Czysta Krew już jutro, jaram się niesamowicie! <3)

Ile jeszcze we mnie wiary, ile jeszcze we mnie samym sił?

Witam serdecznie w czerwcu! No dobra, zdaję sobie sprawę, trwa już tydzień, ale ja jak zwykle zrobiłam sobie małą przerwę od pisania. Zdążyłam już oczywiście wyzdrowieć, pójść do szkoły i zacząć oglądanie trzeciego sezonu Zagubionych. Wciąga coraz bardziej proporcjonalnie robiąc się coraz dziwniejsze. W każdym razie oglądać nie przestaję. :) Nawet mogę się pochwalić, że zaczęłam czytać książkę i idzie mi całkiem nieźle! A tak poza tym, to muszę przyznać, ze ten krótki trzydniowy tydzień mnie totalnie wykończył. Spanie po 4 godziny, deszcz, użeranie się z nauczycielami o lepsze oceny, ech. Strasznie tego nie lubię robić. Nie lubię się kłócić, dręczyć kogoś, marudzić i być namolna. Podlizywać się nie lubię tym bardziej. W każdym razie w poniedziałek czeka mnie walka o piątkę z biologii i czwórkę z historii - trzymajcie za mnie kciuki, mogą być ofiary śmiertelne. :) Ale w sumie nawet mając obie te oceny nie będę mieć paska na świadectwie i jestem o to cholernie zła. Ale cóż. Nadziei nie porzucam - może dam radę wyciągnąć jeszcze.

Ostatnimi czasy strasznie wciągnęłam się w allegro. Właściwie już od bardzo długiego czasu nie robię zakupów w sieciówkach, bo dużo bardziej wolę kupić coś w lumpexach i w internecie. Jestem od tego totalnie uzależniona i na prawdę nie wyobrażam sobie teraz iść na takie klasyczne zakupy w centru handlowym. Niestety ostatnio second handy mnie zawodzą, coraz trudniej o fajne rzeczy. Ostatnio byłam w trzech i kupiłam tylko dwie bluzki. Za to znalazłam nowe, czarne tenisówki z Atmosphere za 10 zł, niestety okazały się na mnie za małe i kupiła je moja przyjaciółka. Nie trudno się domyślić, że byłam cholernie zła, tym bardziej, że muszę sobie kupić dokładnie takie same. Jednak allegro mnie nie zawodzi i niedawno kupiłam sobie świetną spódnicę (szytą przez krawcową) na dodatek bardzo tanią - tylko 20 zł, z darmową przesyłką. No i dzisiaj spędziłam mnóstwo czasu buszując pomiędzy licytacjami i znalazłam kilka genialnych ciuchów, więc mam zamiar się w najbliższym czasie troszkę obkupić. :) Jak na razie mam dla Was zdjęcia wyżej wspomnianych trzech rzeczy. 


Biała bluzka z Cubusa to XL, więc jest generalnie dużo za dużo, ale jako oversize spisuje się świetnie. Z resztą znalazłam też identyczną bluzkę tylko M i wyglądałam w niej dużo gorzej, bo to w końcu taki krój - jest krótka i bardzo zwiewna.. Jack Daniel's to męskie M, które zaraz po praniu trafi pod nożyczki. Obetnę rękawy, być może pokombinuję coś z dekoltem i dopiero wtedy bluzka będzie gotowa do noszenia. Muszę przyznać, że trafiła w moje ręce totalnym przypadkiem. Wisiała obrócona na lewą stronę między jakimiś innymi ciuchami, które specjalnie nie zachęcały swoim wyglądem do przeglądnięcia ich. Na szczęście moja obsesję na punkcie czerni - jak tylko moje oczy wyłapią coś czarnego od razu po to sięgam - wygrała i tak oto stałam się posiadaczką tego t-shirtu. Postaram się Wam go pokazać, kiedy już go przerobię. 

Jutro zaczyna się Euro, jak emocje? Ja trochę mam już tego troszkę dość, niestety mój chłopak nie koniecznie. Idziemy jutro na Krakowskie Błonia do strefy kibica, będziemy oglądać mecz (rzecz jasna moje oglądanie zakończy się na etapie podziwiania urody piłkarzy), napijemy się tego i owego i wrócimy do domu. Pomimo że fanką piłki nie jestem, to czas na pewno stracony nie będzie. Może wieczorem umówię się z kimś jeszcze na małe 'after party'? :D Natomiast w sobotę wieczorem nie mogę się ruszać z domu, bo muszę licytować ubrania na allegro, pff. Trudne życie nałogowego allegrowicza.

Już późno, a ja jak zwykle nie mam o czym pisać, tak więc - dobranoc. :)