You're such a gorgeous nightmare

Polska służba zdrowia mnie trochę zastanawia. Jeden lekarz powiedział mi, że mam mononukleozę, a po tygodniu drugi, że anginę. Mam szczęście, że poszłam do tego drugiego, bo dostałam antybiotyk, a jak wiadomo - nieleczona angina prowadzi do przerzutów na stawy lub serce, przerzuty na stawy już przeżyłam i to była najgorsza choroba, jaką kiedykolwiek miałam - nie życzę tego nikomu. :) A ja się bałam, że skoro nie przeszło mi ani trochę to moje "mono" w przeciągu prawie tygodnia, a wręcz pogorszyło mi się tylko, to wyślą mnie do szpitala i taki będzie finał tej akcji, a tu proszę - pierwsze dwie dawki antybiotyku, a ja się czuję jakbym była kompletnie zdrowa. Choć dalej zastanawia mnie to mono, bo pierwsza lekarka nie wzięła sobie tego przecież z powietrza, a w internecie piszą, że często jest to właśnie mylone z grypą czy anginą.. Co do dalszych absurdów, to moja koleżanka trafiła wczoraj na pogotowie z okropnymi bólami brzucha i czekała 5 godzin (!) na jakieś badania. Popieprzone kompletnie. Ale cóż, jak to Kazik mawia:
"Polska
Mieszkam w Polsce
Mieszkam w Polsce
Mieszkam tu, tu, tu, tu" 

Wzięłam się w końcu za to diy! W piątek wygrzebałam z szafki starą białą bluzkę, w której już raczej nie chodzę, z drugiej szafki wygrzebałam fioletowy barwnik z rozmazanymi napisami na pożółkłym od starości opakowaniu i wzięłam się za farbowanie! Oczywiście moim zamiarem było zrobienie "ombre", jednak w internecie wszystkie instrukcje jak takowy wzór zrobić wcale jak gradient nie wyglądały. Zdałam się na swój instynkt i to co mi wyszło było...śmiechu warte. :) Żadnego przejścia między odcieniami nie było tylko takie 'schodki', zwykłe kreski, które kompletnie mi się nie podobały, a na dodatek wszystko to wyszło krzywo i generalnie nie ładnie. Oczywiście wkurzyłam się, że tylko zmarnowałam bluzkę, która by się jeszcze do czegoś przydała i postanowiłam ja wrzucić w głąb szafy z ciuchami i wyciągnąć dopiero, gdy będę się przeprowadzać.:D Na szczęście w sobotę mnie olśniło, na nowo zrobiłam ten barwnik i przelałam go do buteleczki po jakimś kosmetyku w sprayu. Rozłożyłam na panelach gazety, położyłam bluzkę i zaczęłam znowu farbować. Tym razem efekt był na prawdę zadowalający! Dzięki dozownikowi można odpowiednio ustawiać kąt i odległość padania barwnika na materiał, dzięki czemu jesteśmy w stanie stworzyć prawdziwe ombre. Jakby ktoś jeszcze chciał takie moje drobne wskazówki jak dobrze zafarbować sprayem bluzkę w gradient, to przekazuję Wam takie moje małe spostrzeżenia:  
  1. Najlepiej znaleźć kilka różnego rodzaju dozowników i przed farbowaniem sprawdzić gdzieś w jaki sposób barwnik będzie wypuszczany. Najbardziej nadawać się będą takie, które nie mają specjalnie ukierunkowanego, 'zbitego' strumienia, tylko taką delikatną mgiełkę. 
  2. Wydaje mi się, że spray nie da tak trwałego i dobrego efektu jak normalne farbowanie w jakimś naczyniu, bo wtedy barwnik jest tylko rozprowadzany powierzchownie, nie wnika tak mocno w materiał, dlatego radzę najpierw zafarbować klasycznie i zrobić wspomniane przeze mnie wyżej 'schodki', a dopiero po wyschnięciu poprawiać całość sprayem. 
  3. Pomimo tego, że na opakowaniach jest napisane, że barwnik z rąk schodzi bez problemu samą wodą z mydłem, to radzę założyć rękawiczki, bo potem mogą być problemy ze zmyciem, a przy zabawie ze sprayem nasze palce są niestety bardzo narażone na kontakt z barwnikiem. Mnie się oczywiście nie chciało szukać rękawiczek, dlatego potem musiałam dwukrotnie potraktować dłonie mocnym środkiem czyszczącym, a moje niektóre paznokcie i skórki są dalej lekko fioletowe. 
  4. Pamiętajcie, że im woda z barwnikiem jest cieplejsza tym mocniejszy wychodzi kolor! Dlatego najciemniejszy kolor robi się niemalże wrzątkiem (trzeba uważać wtedy na plastikową buteleczkę i ręce) i potem stopniowo ochładza barwnik lub dolewać zimnej wody. 
  5. Jeśli ktoś ma jakieś zacięcia artystyczne, to potem można pozostałości po farbowaniu wykorzystać jako farbkę - puścić wodze fantazji i pobawić się w spryskiwaniu sprayem kartki. Nawet nie wiecie ile silnej woli musiałam użyć żeby nie potraktować ściany barwnikiem! :D
Tekstu sporo, a nie wiem w ogóle czy to się komuś przyda. W każdym razie mam dla Was zdjęcia moich efektów. Nie są niestety idealne, a na zdjęciach to już w ogóle pozostawiają wiele do życzenia. W rzeczywistości przebarwień nie widać tak bardzo, a sam kolor jest odrobinę inny. (Niestety mój nowy telefon nie grzeszy jakością zdjęć)


Oprócz tego dzisiaj wzięłam się za robienie szortów, ale zrobiłam jeden nieuważny ruch i przecięłam nożykiem nogawkę spodenek mniej więcej przez pół długości, cóż. Teraz się już do niczego nie nadają, a takie były fajne! Jak na razie z szortami robię sobie przerwę, ale zamierzam dalej bawić się w farbowanie, bo mi się to bardzo spodobało. :)

A tak poza tym to zanudzam się na śmierć, a przede mną jeszcze calutki tydzień lenistwa. Kończę już pierwszy sezon lost - wyjęło mi to życia ponad 15 godzin.:D A przede mną jeszcze bodajże pięć sezonów. Pomimo, że dalej się zastanawiam czy mi się ten serial podoba, to wciągnął mnie niesamowicie i na razie nie zamierzam przerywać oglądania. :) Tak, więc zabieram się za następne epizody i Was zostawiam już w spokoju. Trzymajcie się!

Say, is that rain or are they tears?

Znowu dopadło mnie choróbsko. Tym razem mogę pochwalić się mononukleozą, czyli tzw. chorobą pocałunków. No świetnie, genialnie. Mam o tyle szczęście, że nie wylądowałam w szpitalu na zakaźnym. Tak, więc mogę zapomnieć o wymianie śliny z chłopakiem, którego i tak pewnie zaraziłam w weekend. Na dodatek mogę zapomnieć o imprezie w przyszłą sobotę, no cudownie, nie ma co. A tak poza tym to mam dużo spać, nie przemęczać się i takie tam, generalnie brzmi jak raj. :D No cóż. Trzymajcie kciuki żeby mi się nie pogorszyło, bo wizja leżenia w szpitalu nie napawa mnie optymizmem. Mam za to nadzieję, że przez tą chorobę rozwinę się artystycznie. Brzmi to głupio, jednak muszę w końcu zrobić nowy szablon na bloga, kilka innych projektów związanych w grafiką, ale także porysować trochę (postawiłam sobie pewno nie lada wyzwanie, może kiedyś pochwalę się efektem) oraz przerobić kilka ubrań. No i muszę w końcu zrobić zdjęcia pozostałych ubrań zalegających w moich szafach i wystawić je na allegro. Się napracuję strasznie, a mam się przecież oszczędzać!

Hej, wie ktoś może gdzie znajdę ebooka "Idź, zapytaj Alice" ? Zainteresowała mnie ostatnio ta książka, a że z biblioteką nie mam zbyt bliskich kontaktów, to poszukuję wersji elektronicznej. Niestety nie mogę tego nigdzie znaleźć, wiec gdyby ktoś był przypadkowo w posiadaniu, to proszę o kontakt. W dalszym ciągu poszukuję czegoś ciekawego i wciągającego do czytania, ale jak widać efekty są marne. Ale prawdopodobnie jak coś znajdę, to wpadnę w ciąg maniakalnego czytania i nie będę się na krok rozstawać z książką czy ebookiem przez kilka tygodni.

W sobotę chłopak mnie zmusił do oglądnięcia Lost, jest tutaj może jakiś fan tego serialu? Mam za sobą pierwsze sześć odcinków i dalej nie jestem pewna czy mi się podoba ten serial, czy nie. Generalnie nie lubię takich owianych tajemnicą, typowo przygodowych historii. Rzeczywiście Zagubieni posiadają swój specyficzny klimat, nie są nudni i ogląda się to dość przyjemnie, jednak.. Mam wrażenie, że to nie serial dla mnie i po kilkunastu odcinkach sobie odpuszczę. Choć może po oglądnięciu jeszcze kilku epizodów zmienię zdanie? Muszę chyba się przyznać, że to coś zbyt ambitnego dla mnie. Cała magia tego serialu jest zawarta chyba w tym, że można tworzyć własne teorię i domysły dotyczące wydarzeń. Człowiek widzi pewne rzeczy, innych się domyśla, łączy poszlaki i to tworzy całość, która dla pewnego grona osób jest idealna. Jednak nie dla mnie. Pomimo jakiejś tam całkiem niezłej inteligencji jestem osobą prostoliniową, nie lubiącą niedomówień i domyślania się, wszelakich tajemnic i sekretów. Ale w dalszym ciągu łudzę się, że się przekonam do tego serialu. :D

Cóż. Nie mam co dodać do postu, więc chyba po prostu się pożegnam. Dobranoc!

Not alone, I'll be there. Tell me when you want to go

Takie tam, dwie kartkówki mam jutro, które pasowałoby napisać na piątki, żeby mieć szansę na cztery z historii oraz pięć z matematyki. Taka tam dziewiętnasta na zegarze, a przede mną jeszcze dodatkowo kilka zadań + wspomniana wyżej nauka. Niedzielny post na blogu to taka moja mini tradycja, kiedy łapię się wszystkiego byleby nie wziąć się za lekcję. :) Ciągnąc dalej szkolny temat, to zaczęła się już rekrutacja do szkół średnich, a ja dalej się strasznie waham! Dobija mnie fakt, że mając niespełna 16 lat wybieram sobie całą przyszłą drogę kształcenia. Wybieram liceum, klasę z odpowiednimi rozszerzonymi przedmiotami, które będę musiała zdawać na maturze, co za tym idzie - wybrać się na odpowiedni kierunek studiów. Biorąc pod uwagę fakt, że nie mam żadnego pomysłu na swoje życie zawodowe (jak można w ogóle o tym poważnie myśleć będąc w moim wieku? -.-), wybiorę byle jaką szkołę oraz klasę i być może, przez głupi błąd będę musiała cierpieć przez następne kilka lat.. Jest tyle rzeczy, które mogłabym w życiu robić, ale do żadnej z nich nie jestem całkowicie przekonana. Żadna z nich to nie jest moje "powołanie", a wiem, że nie mogę robić byle czego. Jestem stworzona do robienia czegoś konkretnego, dużego, ważnego. Czuję to i muszę to wykorzystać. Dobra, bredzę już, ale decyzja, którą podejmę w przeciągu najbliższych kilku tygodni będzie bardzo rzutowała na moją przyszłość, a ja jestem w kropce. Chociaż tyle dobrze, że przekonałam się do lepszej szkoły w centrum miasta, a nie takiej o średnim poziomie, 10 minut od mojego domu. Tak, więc mam tylko nadzieję, że ilość punktów, którą będę mieć zagwarantuje mi miejsce w tym dobrym liceum, a także, że rozszerzone: matematyka, informatyka i fizyka nie okażą się takie straszne i sprawią, że odnajdę swój wymarzony zawód. :D 
(Się rozpisałam na ten głupi temat - wybaczcie. musiałam wyrzucić z siebie całą frustrację.)

Muszę Wam powiedzieć, że zmieniłam nareszcie telefon! Bardzo się z tego powodu cieszę, poprzedni to była totalna masakra. Aktualnie jestem w posiadaniu Samsunga Galaxy S+ i muszę przyznać, że sprawuje się bardzo dobrze. Jedyną jego wadą jest to, że ma dość słaby aparat bez lampy błyskowej. A na aparacie jednak mi zależało bardzo. Ale jakoś może to wytrzymam, tym bardziej, że w końcu mam dostać lustrzankę. :D Ogólnie to mój pierwszy smartphone i najwięcej zabawy mnie czeka dopiero wtedy, kiedy moja nowa umowa będzie obowiązywać - w tym darmowy internet. Jak na razie robię sobie listę aplikacji, które będę musiała ściągnąć w czerwcu. Jakieś propozycje? :)

Nie wiem czy mam coś jeszcze do napisania, tak więc kończę i biorę się za lekcje. Pozdrawiam! <3

Somebody check my brain

Wybaczcie, ale nie mam humoru do pisania jakiegoś obszernego posta. Ból głowy nie opuszcza mnie już od kilku tygodni, a do tego dochodzą jakieś inne bóle i wielkie niewyspanie, związane z wstawaniem na siódmą do szkoły..Oj, zdecydowanie koniec majówki mi nie sprzyja. Miałam nadzieję też, że teraz w szkole nam odpuszczą i będzie spokój, a okazało się coś zupełnie odwrotnego. Wszyscy pytają lub przynajmniej się odgrażają pytaniem, a na dodatek mam zapowiedziane już chyba z 7 kartkówek/sprawdzianów. Na szczęście jutro lekki dzień - cztery lekcje w tym jedno zastępstwo. Po 11 będę już w domu, a towarzystwa dotrzyma mi chłopak. :) Widywanie się raz - dwa razy w tygodniu mnie zabija. :>

Chciałabym Was zaprosić znowu na moje aukcje na allegro. W tej chwili trwają cztery. Myślę, że ceny są bardzo atrakcyjne. Bardzo możliwe, że w najbliższym czasie dodam kilka aukcji, więc zapewne zedytuję ten post, aby pokazać Wam także zdjęcia nowości.
   

Oprócz tego kilka ciekawych zdjęć z tumblra, a więc stały element. :) 


 
 
 Na dzisiaj to już tyle. Trzymajcie się jakoś, pozdrawiam! ♥