Take me as I am.

Witam w ten niesamowicie mroźny wieczór. -15 stopni kompletnie przerosło moje oczekiwania. A jeszcze niedawno gadałam z jakimś Belgiem i pisałam mu, że w tym roku zima bez śniegu, temperatura +5 stopni.. A jak się dziwił jak mu napisałam, że pamiętam temperatury -20! A tutaj powtórka sprzed kilku lat i znowu tak niskie wskazania termometrów.. Najgorsze jest to, że ja kompletnie nie mam ubrań na takie mrozy. Moje pseudo zimowe buty nigdy koło prawdziwych ocieplanych butów nie stały, płaszcz też mam typowo jesienny. Więc łatwo można wywnioskować, że generalnie zamarzam i jeśli przeżyję cała oraz zdrowa tę zimę, to będzie to zdecydowanie jakiś cud boski. :> Na dodatek weekend spędziłam bardzo samotnie! Już zdążyłam się przyzwyczaić do wspaniałych, sobotnich nocy, a tu coś takiego, no! W tym tygodniu koniecznie odbijemy sobie to podwójnie. :D Poza tym w tę sobotę jest w Krakowie koncert Comy, na który wybiera się moja koleżanka, niestety beze mnie. Trochę żałuję, że nie idę, ale pewnie najbardziej odczuję to dopiero po koncercie, kiedy będę słyszeć opowieści o tym zajebistym wieczorze. Ech. No nic. Dzisiaj właściwie nic ważnego nie miałam do przekazania, więc po prostu zostawiam Was z dość sporą ilością inspiracji. ;) Dobranoc!
















So take me from this world, save me, what if we all die young?

Dzień dobry! Jak życie? Opowiadajcie, lubię słuchać co ciekawego dzieje się u innych.^^ Mnie coś złapało znowu i jestem przeziębiona. Czuję się troszkę do dupy - ból głowy, chrypka, katar, kaszel, ale nie narzekam. Zima przyszła, a ja nie bardzo jestem na nią przygotowana, więc takie są tego efekty. Powiem szczerze, że zima mnie zaskoczyła, bo jednak spodziewałam się (a przede wszystkim miałam taką nadzieję), że aż do wiosny będzie jesień z +10 stopniami na termometrze, a tu taka niemiła niespodzianka! Nie lubię śniegu i zimna, nastrajają mnie bardzo depresyjnie, co odczuwam cały czas.. Z moją psychiką nie jest wszystko w porządku, ale już dawno się z tym pogodziłam. 

Tak jak wam pisałam ostatnio - dzisiaj pochwalę się swoimi dwoma wygranymi.♥ Na szczęście dzisiaj skończyłam lekcje o jedenastej i mogłam bez problemu zrobić zdjęcia w świetle dziennym, więc jest mała fotorelacja. :)

Pierwsza wygrana w rozdaniu na blogu Barwy-Wojenne to zestaw dwóch żurawinowych kul do kąpieli oraz dwóch również żurawinowych mydełek po 100g każde. Paczkę odebrałam kilka godzin temu z rąk kuriera, była zapakowana w kilka warstw folii i taśmy, a w środku pudełeczka oprócz kosmetyków znajdowało się sporo zgniecionych kartek z gazet, co oczywiście zaliczam do plusów, bo to w końcu świadczy, że dobrze wszystko jest zapakowane i zabezpieczone. A przede wszystkim dzięki temu miałam mnóstwo zabawy przy odpakowywaniu. :) Między kartkami z gazet znalazłam także małą, 10ml, próbkę melonowego balsamu do ciała.


Drugą rzeczą, którą udało mi się wygrać jest czarna koszulka z magicznym rzepem na piersi, do którego można przypiąć tzw. przylepce, czyli wykonane z filcu ozdoby. Oprócz t-shirtu dostałam także pięć takich ozdób. Co najciekawsze są one wykonane ręcznie przez autorkę bloga Soie-pl. Przy wysyłaniu danych miałam niesamowity dylemat jaki rozmiar bluzki wziąć i padło na M.. Teraz troszkę żałuję, że nie wzięłam jednak L, bo jednak jest troszkę na mnie mała - głównie za krótka, ale da się w niej chodzić. Dzisiaj np. kokardka zrobiła w szkole furorę. :D


No i żeby nie było, że zamiast Marcepanka macie do czynienie z jakimś 50letnim facetem wstawiam nieobiecaną słit fotkę, która wyszła na prawdę słit, maniursko, gdyż z mojego pół uśmiechu, żeby było mi widać dołeczek w policzku, wyszedł prawie dziubek, ale co tam! Ważne, że coś jest. Tak więc, mało pozytywnym akcentem mojej twarzy żegnam się z Wami. Miłego dnia i wieczora życzę! ♥