You are broken now, but faith can heal you.

Nie trudno zauważyć, że zmieniłam wygląd bloga. Totalny przeskok z beli i czerwieni na odcienie szarości. Teraz się czuję tutaj jak w domu, bo mrok i ciemność to zdecydowanie moje ukochane klimaty! Przy okazji nowego szablonu trochę przyswoiłam sobie style css i widać tego kilka efektów. Jeśli tylko znajdę czas, to zagłębię się bardziej w ten temat, bo mnie całkiem zaciekawił i może kolejny szablon będzie już na prawdę wow, bo jakoś nie jestem w stanie ogarnąć tutaj czegoś bardziej skomplikowanego. Ale w końcu minimalizm też jest w cenie. :) 


Znowu musiałam się przeziębić, znowu mam wrażenie, że wypluję płuca kaszląc oraz przewrócę się przy najlżejszym powiewie wiatru. Pewnie nie minie mi to przez kolejne dwa-trzy tygodnie. Uroki okresu jesienno-zimowego. Choć muszę przyznać, że największą złośliwością mojego organizmu jest fakt, że nie mogę się nigdy rozchorować jakoś poważniej, żeby spokojnie poleżeć w łóżku, wyleczyć się i być znowu w pełni sił, tylko muszę łapać co jakiś czas przeziębienia, które uprzykrzają mi tylko życie, a nie da się ich pozbyć..


W ostatnim czasie jakoś zadziwiająco sporo (jak na mnie, nie przeciętną inną kobietę) kupiłam, więc mogę się Wam częścią tego pochwalić. Oprócz ramoneski, która marzyła mi się już od dawna, a którą mogliście zobaczyć dwa posty wcześniej, nabyłam zimową kurtkę (widoczną pod postacią czarnej plamy na zdjęciu wyżej), oraz...uwaga! totalny szał! zimowe buty na 5cm obcasie (zdjęcie wyżej > dwie czarno-białe plamy)! Przy moim wzroście, a w szczególności kompleksie tego wzrostu, każdy dodatkowy centymetr wzwyż, to dodatkowa rysa na sercu! Poczułam to szczególnie mocno, kiedy będąc w owych butach stałam koło niższej przyjaciółki mającej na nogach trampki.[*] Ale czego się nie robi, żeby nie wyglądać jak niewiadomoco w spódnicy i martensach. Wciąż wierzę, że w przyszłości znajdę faceta koszykarza i ten problem przestanie dla mnie istnieć. Hej, bo zeszłam na inny temat! Drugie zdjęcie przedstawia mój nowy milutki sweterek oraz zwykłą, szeroką, bordową koszulkę.


A żeby przeżyć sobotnią imprezę bez odmarzniętych nóg zaopatrzyłam się w cieplutkie zakolanówki. ♥ Jedyną ich wadą jest to, że nogi wyglądają w nich jak słodkie serdelki, ale coś za coś! 


A teraz, bo godzinę mamy jaką mamy - niewykluczone, że ktoś z Was za chwilę będzie już wstawał!, pozwólcie, że pójdę spać. Do napisania, trzymajcie się!

5 komentarzy:

  1. Ooo tak, kompleks wzrostu. Znam.
    A nowy wygląd jest idealny *.*

    OdpowiedzUsuń
  2. Ooo,faktycznie tu mroczno, ale i minimalistycznie i stylowo :)
    Chyba masz cholerną rację.Kocham kogoś tak długo,że aż mnie to niszczy.
    Z kolei, skoro się rozstałaś z NIM,oznaczało, że miałaś ku temu powód.Bo po co tkwić w czymś co nie satysfakcjonuje i ogranicza?
    Serdelki?Poknij się w głowkę Martynko, naprawdę :*
    Co do bucików - strasznie mnie korciło,żeby sobie takie kupić, ale zakładam, że dla znajomych byłoby szokiem,że po latach noszenia martensów nagle mam buty na obcasie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wspaniały nowy szablon! W porównaniu z poprzednim, teraz zrobiło się tutaj naprawdę ciemno :) Co do wzrostu, to moja przyjaciółka ma podobnie. Ileż ja się na ten temat nasłuchałam! Ostatnio nawet oddała do szewca swoje zimowe buty, bo stwierdziła, że trzeba o 4 cm skrócić obcas. Śliczne zakolanówki. Też muszę sobie kupić kolejną parę, kiedy przybędzie trochę pieniędzy.

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Nowy szablon jest po prostu wspaniały, tak tu teraz mrocznie! Buciki naprawdę mi się podobają. A jeśli chodzi o zakolanówki, to jestem nimi zachwycona i chyba sobie takie sprezentuję :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Hej. Świetny blog. Lubisz pisać lub dostawać listy czy pocztówki ? Tak ? to ZAPRASZAM NA http://is-charlie.blogspot.com/ ;))

    OdpowiedzUsuń