I poczuć na sobie tę ciszę, i ową się ciszą dokarmić...

Jestem smutna, zirytowana, zdołowana, na dodatek śpiąca i w parszywej kondycji fizycznej. Jak na złość wszystko musiało mnie zaatakować właśnie w tej chwili. Jak cała Polska czekała dzisiaj na kumulację w totolotku (nawet Roguc podczas niedzielnego koncertu wspomniał, że sam postawił liczby! jakby mu cholera mało jeszcze było), tak ja mam swoją pieprzoną kumulację wszystkiego co najgorsze dokładnie teraz. Osoby, które powinny być dla mnie największym wsparciem tylko pogarszają mój już wystarczająco beznadziejny nastrój. Nawet czekolada w takich chwilach nie pomaga. Pozostaje tylko jak najszybciej iść spać i uciec od rzeczywistości.

Wdech - wydech - wdech - wydech. Ochłonęłam już minimalnie. Choć wciąż nie jest dobrze, zaczynam się obawiać pewnej sprawy, a to nigdy nie wychodzi na dobre. Nigdy. Za to widzę coraz wyraźniej jak cudownie sprawdzają się szepty mojej intuicji..

Weekend (ten prawdziwy, z wykluczeniem czwartku i piątku) minął mi całkiem dobrze. Tutaj na Waszych twarzach powinno pojawić się ogromne zdziwienie, bo niby jak to tylko "całkiem"?! Zacznijmy od soboty, która zapowiadała się baardzo dobrze, ale moje ciało postanowiło zrobić sobie ze mnie jaja i odmówiło posłuszeństwa, przez co do tej pory źle się czuję, jest mi strasznie słabo, a z dnia na dzień dochodzą kolejne dolegliwości... Niedziela, czyli długo oczekiwany koncert, hm. Oczywiście było rewelacyjnie, choć spodziewałam się czegoś lepszego. Coma jak zwykle w świetnej formie, ale ten cały show i teatrzyk przygotowany w związku z 15leciem istnienia zespołu nie do końca przypadł mi do gustu. Losowanie było pomysłem świetnym (pomijam fakt lekkiego oszukiwania :D), bo setlista była mocna, w tym mój ukochany Leszek Żukowski, którego oczywiście musiała śpiewać na scenie jakaś fanka, przez co wyszło koszmarnie..W sumie lepszy taki Lesiu niż żaden - ja wpadłam w trans, zamknęłam oczy, kiwałam się w rytm muzyki (przynajmniej wydawało mi się, że w rytm), wykrzykiwałam słowa najgłośniej jak tylko mogłam i niemalże zapomniałam, że mam ochotę rzucić krzesłem na scenę, aby owe dziewczę raczyło przestać śpiewać. :) Wracając do tematu - cały performens troszkę naciągany i robiony na siłę, do tego pozytywnych wrażeń nie dostarczyło także bydło, które robili ludzie pod sceną.. Nie mówię tu o pogo, mówię o takim cholernym ścisku, rozpychaniu się i nie wiadomo czym jeszcze, że nie dało się tam nawet oddychać.. Na szczęście po kilku piosenkach zrobiło się troszkę lżej, choć muszę przyznać, że ten koncert upłynął mi nie pod znakiem, dobrej zabawy, skakania, pogowania tylko bardziej wczuwania się w ulubione piosenki, śpiewania i tak dalej.. Pewnie wyglądałam z perspektywy innych osób jak debil, ale co zrobić! :) 

Wjem, że pewnie strasznie zanudzam, ale musiałam się rozpisać. Zdecydowanie pomaga mi to w ujarzmieniu negatywnych emocji, do tego głośna muzyka w słuchawkach i nareszcie mogę powiedzieć, że humor mam neutralny. Żeby nie było aż tak bardzo nudno, to wrzucę dzisiaj zdjęcia, ale.. moich ostatnich rysunków. No dobra, wiem, że to wciąż nudne, ale szczerze mówiąc lubię fotografować proces mojego rysowania i lubię się tych 'chwalić'. A że wciąga mnie to coraz bardziej i tych rysunków mam coraz więcej, to nie chcę żeby zalegały zakurzone w teczce, gdzie nikt inny ich nie obejrzy. :) Mogę jeszcze wspomnieć, że postawiłam sobie za wyzwanie narysować róże (ołówkami i pastelami) oraz portret mężczyzny. Zobaczymy jakie będą tego efekty!


A teraz już żegnam, słodkich snów!

3 komentarze:

  1. Ślicznie rysujesz. Ja nie mam ani czasu ani ochoty, żeby wziąć do ręki ołówek,kredki i coś narysować, no chyba, że wyłączą prąd lub internet :P Każdy ma czasem doła, a w jesienne dni częściej niż by się tego chciało :) Chciałabym Ci napisać, że będzie lepiej, ale sama czuję się beznadziejnie i czekam na jakiś cud, więc nie pozostaje mi nic innego jak łączyć się z tobą w codziennym cierpieniu. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ostatni rysunek jest naprawdę niesamowity. Zazdroszczę talentu i mam nadzieję, że pokażesz jeszcze więcej efektów swojej pracy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ostatni rysunek bardzo mi się podoba, masz talent także go nie zmarnuj! :) Z chęcią poczekam na Twoje różyczki :)Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń