I've go the spirit, lose the feeling, take the shock away

Podchodzę do pisania tego postu już trzeci raz, więc mam nadzieję, że w końcu uda mi się go bez jakichkolwiek problemów opublikować.-.-

Mamy już kwiecień, na szczęście przede mną tydzień wolnego, lecz już za dwa tygodnie niestety czeka mnie egzamin.. Strasznie szybko ten czas leci, ale o tym już chyba kiedyś wspominałam..Teraz czeka mnie wybór liceum, mam w tej sprawie mnóstwo dylematów i generalnie nie wiem jeszcze co zrobię. Pewnie pójdę do liceum, które jest blisko mojego miejsca zamieszkania, a przy tym jest w miarę dobre, choć przyznam szczerze, że nie chcę tam iść. 3/4 osób jest z mojego gimnazjum i czułabym się tam trochę dziwnie.. Nie miałabym też szans na poznanie wielu nowych ludzi, na zawarcie sensownych znajomości etc.. Ale chyba nie mam wyjścia i pójdę tam. Jak się to wszystko do końca potoczy to okażę się za jakiś czas. :)

Jestem z siebie ogromnie zadowolona z jednego powodu! Stałam się maniaczką naturalnych kosmetyków, coraz lepiej mi idzie z rozszyfrowywaniem składów i tak właściwie prawie wszystkie moje kosmetyki pielęgnacyjne są już naturalne, bez sylikonów, detergentów, dziwnych kwasów i całej tej zbędnej chemii. Zaopatrzyłam się już nawet w olejki do włosów - babydream dla dzieci (już na wykończeniu), rycynowy oraz po 50ml olejów z Alterry: granat i awokado, a także limonka i oliwka (kupiłyśmy sobie z koleżanką i wymieniłyśmy, żeby spróbować obu rodzajów). Teraz tylko czekam na jakieś efekty, przede wszystkim na włosach, tej naturalnej pielęgnacji. Nie ukrywam, że moje kłaczki są w koszmarnym stanie, a marzą mi się długie, lśniące, mocne, nie puszące się włosy. *buja w obłokach* Tak, wiec trzymajcie za mnie kciuki .:D Jak na razie to po ostatniej maseczce (lub nowym kremie, ewentualnie nowym toniku) mnie wysypało.-.- Cóż. 

No i mogę Wam się pochwalić moimi ostatnimi wygranymi.. :) Szczęście mi ostatnio bardzo sprzyja. Dostałam już trzy paczuszki z wygranymi + wciąż czekam na jedną. Chciałabym wam dzisiaj pokazać owe trzy wygrane oraz zdjęcia mojej całej kolekcji lakierów do paznokci. :) 

Konkurs na stronie Ladymama.pl

Konkurs na labels-and-love.blogspot.com - wybrane z myślą o mojej mamie.

Konkurs na paagpapaganda.blogspot.com

Oraz całe moje lakierowe zbiory:


Jest tego wszystkiego 43 w tym dwie odżywki i utwardzacz (tak dla przypomnienia w grudniu moja kolekcja wynosiła 25 sztuk). Nie jest tego bardzo dużo, dla mnie wciąż za mało, choć trudno mi jest znaleźć już jakiś lakier, którego (bądź podobnego) nie posiadam.. W każdym razie mogę Wam powiedzieć, że jestem totalnie zakochana w fioletowo-zielonym (z niebieskimi, różowymi, żółtymi i szarymi prześwitami) duochromie od Lovely. W duecie z utwardzaczem z tej samej firmy wytrzymał na moich paznokciach tydzień bez większych uszczerbków. Natomiast w tej chwili na moich dłoniach gości złoto z Sensique 'Oriental Dream'. Nie przepadam za złotem, wydaje mi się również, że średnio się ono komponuje z odcieniem mojej skóry, jednak efekt mi się podoba i myślę, że jeszcze do tego kolorku wrócę. Nawiązując jeszcze do moich zbiorów to możecie zauważyć, że moja odzywka Eveline jest już na wykończeniu. Jakie są moje wrażenia? Oczywiście pozytywne! Choć szczerze mówiąc przez długi okres nie było prawie żadnych efektów i miałam ochotę rzucić ją w kąt szuflady i zamknąć na kłódkę, jednak nie spasowałam, tylko dalej dzielnie oraz cierpliwie jej używałam. A więc mogę się pochwalić dość długimi, twardymi pazurkami bez przebarwień i jestem z tego powodu bardzo dumna.:D Od czasu do czasu zdarza się jeszcze, że gdzieś się któryś paznokieć złamie lub rozdwoi (pozostałości po dawnym koszmarnym stanie, choć już się tego prawie całkowicie pozbyłam), ale generalnie są to bardzo rzadkie przypadki. Tak więc jeśli jeszcze ktoś waha się czy kupić ową odżywkę to szczerze polecam! Teraz resztki używam jako bazę pod lakier i myślę, że jak tylko wykończę tą buteleczkę, to polecę do sklepu by kupić nową.

Ależ się rozpisałam! Teraz pasowałoby gdzieś wyjść i skorzystać z cudownej pogody - jest ponad 20 stopni, a wszyscy doskonale pamiętamy prima aprilisowy żart pogody i śnieżyce w weekend, koszmar! W każdym razie dzisiaj jest pięknie i trzeba to spożytkować! A jeśli nie uda mi się wyciągnąć nikogo na spacer (czy tylko moi znajomi to tacy straszni lenie? -.-), to może w końcu skończę czytać "Portret Doriana Graya" autorstwa Oscara Wilde'a. Na podstawie tej powieści z 1890 roku powstał niedawno świetny film z przystojnym Benem Barnesem (Książę Kaspian, haha! Uwielbiam!), który to przekonał mnie do zabrania się za tą lekturę. Przyznam szczerze, że spodziewałam się czegoś innego, jednak ze strony na stronę książka podoba mi się coraz bardziej. Coś więcej będę mogła o niej napisać dopiero jak skończę i zbiorę wszystkie myśli i refleksję na jej temat do kupy. Jak na razie mogę polecić Wam film, jednak uprzedzam, że znajduje się w nim sporo scen seksu, a ponadto cały jest otoczony atmosferą grozy i mroku, co jednak moim zdaniem tworzy bardzo ciekawą mieszankę. :) 

No, więc to tyle. Pozdrawiam. :)

3 komentarze:

  1. jeeej ale masz kolekcje, daj mi połowę ♥
    i powodzenia na egzaminie, macie gorzej niż my w zeszłym roku, ale dacie rade ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. a ja dzisiaj sobie kupiłam taki rażący różowy , ah : )

    OdpowiedzUsuń