Welcome to the jungle we got fun n' games!

W czwartkowe popołudnie wybrałam się na zakupy do jednego z moich ulubionych second handów. Jak zwykle łowy się udały, zaopatrzyłam się w świetny, czarno-beżowy, szeroki sweterek, ciekawą bluzkę z dłuższym tyłem(bardzo modny krój od pewnego czasu), oraz coś co najbardziej mnie zaskoczyło. Między wieszakami wygrzebałam koszulkę Nirvany! Niesamowicie się z tego cieszyłam, dopóki nie zauważyłam rozmiaru owej bluzki, chyba z pięć rozmiarów na mnie za mała. Ale nie miałam serca jej odłożyć z powrotem. Obudziła się moja egoistyczna natura i nie mogłam pozwolić, aby ta perełka wpadła w inne ręce, tym bardziej, że kosztowała mnie aż 4 zł.;D Niestety t-shirt na dodatek jest z dobrej jakościowo, czystej bawełny, która jest gruba, przez co nie wiem jak mogłabym go przerobić. Gdyby to był trochę inny materiał bez problemy bym go rozciągnęła, popruła gdzieniegdzie i coś dałoby się ciekawego uzyskać. A tak to na prawdę nie wiem co zrobię.. Najwyżej kupię antyramę i powieszę sobie na ścianie tę bluzkę, haha. :D Oj, marzę o tym żeby znaleźć jeszcze jakąś bluzkę z ich logiem, ale wątpię, żeby to się ziściło. Choć, kto wie. Już widziałam koszulki Guns n' Roses, The Cult, Foo Fighters, Arctic Monkeys, teraz Nirvany...:)
Niżej macie kilka zdjęć koszulek Nirvany. Mój t-shirt ma taki wzór jak na tych czterech ostatnich zdjęciach.

Fashion-nirvana-shoes-tshirt-favim.com-114063_largeTumblr_lt4a3xhinc1qfisj6o1_500_large
Y_7203b958_large

Tumblr_lv6f84odn51qira69o1_500_large
Tumblr_lu2xu6yoci1qgu2jio1_500_large
Tumblr_lr9hsvirp81qc6uqwo1_500_large

Mogę się jeszcze Wam pochwalić, że przyjaciółka zamówiła mi dzisiaj na allegro martensy! Używane, widać ślady noszenia, ale nie są jakoś bardzo zniszczone. Mam nadzieję, że w rzeczywistości te skazy będą jeszcze mniejsze niż na zdjęciach z lampą błyskową, choć i tak nie narzekam, bo wylicytowałyśmy jej za 71 zł( + przesyłka), a normalnie ceny są koło 400 zł. A więc cieszę się bardzo, prawdopodobnie jutro moja mama zrobi przelew i za niedługo będę cieszyć się wymarzonymi butami! A to, że są zniszczone to tam jest nie ważne, o w końcu glany po przejściach wyglądają dużo lepiej niż czyściutkie i nowiutkie! 
A teraz dobranoc, życzę wszystkim słodkich snów. :3

W pewnym mieście na ulicy, gdzie nic nigdy się nie zdarza...

Siedzę sobie i zajadam się gwiazdkami Milky Waya! Tak, wiem. Cholernie mi zazdrościcie. Sama zazdroszczę swojemu podniebieniu tej nieziemskiej słodyczy. Prezent od koleżanek, które były w Londynie. Ha, a wiecie co jest największą ironią tych czekoladek? To, że są produkowane w Polsce. To jest wręcz absurdalne, tym bardziej, że zarobiliby na tym sporo kasy, zresztą tak samo jak zarobili na Frugo, którego szczerze nie lubię. :) Ale co się tam będę nad słodyczami rozprawiać?!

Nad zimowymi butami rozglądam się już chyba od września, a jak przychodzi co do czego, to nie mam, co kupić. Nigdzie nie ma niczego fajnego! Wszędzie są tylko emu, pseudo emu, emu, pseudo emu i znowu emu. Ludzie, aż się niedobrze robi! Ja rozumiem, że to może być wygodne, ciepłe. Ale jest tak cholernie nudne. Jak można chodzić w butach, które ma pół Polski? Gdyby to ładne chociaż było! A jak widzę faceta w tych butach, to mi się płakać chce. No, ale dość już moich frustracji. Wie ktoś, gdzie znajdę jakieś fajne, ciepłe buty? Najlepiej workery, czy jak to się tam nazywa. Muszę się chyba przejść na pobliski bazar, bo jednak tam zawsze coś ciekawego znajdę, a na te wszystkie sieciówki liczyć za bardzo nie można. Ceny są tańsze, a jakość porównywalnie słaba, czasami nawet lepsza.No nic, może tam uda mi się coś kupić. Ale jakby ktoś widział, gdzieś fajne buty, to dajcie znać! :)

A dzisiaj chciałam się z Wami podzielić moimi piercingowymi inspiracjami! Uwielbiam kolczyki, mogłabym być cała w kolczykach. Jest kilka miejsc, w których mi się kolce najbardziej marzą i kiedyś prawdopodobnie sobie owe miejsca przekłuję, ale kiedy to zobaczymy. Na razie mam tylko swojego skromnego smileya i kilka kolczyków w uszach, ale zapewniam, że na tym mój piercing się nie skończy! :D

Jest co oglądać. :3 Najchętniej już teraz zrobiłabym sobie snake bita, anti smileya, sternum, sutku, w nosie, na obojczykach, biodrach. Ajajaj. Marzenia. Może kiedyś zrobię sobie chociaż połowę z nich. :)

O Boże, Roguc jest pierdolnięty! ♥ Uwielbiam go! *kliklik - cudowny filmik* Aż czuję motylki w brzuchu, gdy to oglądam! 12.11.11 - pamiętna data w moim życiu! 
Dobra, tak wyjechałam nagle z tym akapitem, ale znalazłam link do filmiku podczas wrzucania zdjęć. Co nie znaczy, że go nie uwielbiam!
fot. Romana Makówka - fotografia-koncertowa.pl


A teraz pasowałoby wziąć się za zadanie, jakąś naukę o ile jest czego się uczyć, ech. Żegnam, trzymajcie się! <3

your darkness is a light to me

Ojeju, jeju. Napisałam chyba z 15 linijek na temat swojej grafiki. Trochę ponarzekałam, że za tym tęsknie, nie umiem już siedzieć 24/7 w Photoshopie i tworzyć takich świetnych prac. Ale potem stwierdziłam, że nikogo to nie obchodzi i usunęłam cały tekst. :3 Ale pochwalić pracami się mogę, co mi szkodzi! A więc koci nagłówek był robiony na raty, bo w połowie straciłam wenę, ale stwierdziłam, że kiedyś może będzie się dało jeszcze coś z tego zrobić i zapisałam psd. Co mi wyszło? Mnie się nie podoba, jest pusty, dziwny. Nudny. 


Za to tapeta na pulpit to moje najnowsze dziecko. Wczorajsze chyba? Albo przedwczorajsze. Mniejsza z tym. Nie uważacie, ze to nudne? Cały czas ta sama kolorystyka, podobna stylistyka, tekstury, jakieś mgły, gwiezdne pyły... Nuda, kompletna nuda. Ale może ktoś zechcę zobaczyć, pobrać na swój pulpit?


Rozmiar 1024x768 px powyżej, jeśli ktoś byłby chętny oto rozmiar 1280x800 px *klikliklik*. Zawsze mogę dorobić coś jeszcze większego, ale pewnie nikt nie skorzysta. :3

No dobra. mam taki bardzo mieszany humor teraz. Czuję nadejście słowotoku, który jest objawem mojego dobrego humoru, jednak jest mi trochę smutno. Ojej. Mam taki straszny mętlik w głowie. Mnóstwo myśli, uczuć, emocji. Nie lubię takiego stanu, bo myślę, myślę, ale nie jestem w stanie nic wymyślić, bo to wszystko kompletnie niezależne ode mnie. Cóż tu zrobić? Chyba po prostu pójdę spać. Dobra, słodkich snów! :D ♥

P.S. Nie za dużo 'nudy' w tym poście? ^^

Skaczemy do góry ludzie, bo każdy może być na luzie.

Koncert Comy - cudo! Coś niesamowitego, na prawdę. Tego się nie da opisać słowami, trzeba tam być. W tym tłumie, wśród pogujących, wrzeszczących teksty piosenek ludzi. Atmosfera genialna, Roguc zajebisty(jego tatuaż! ♥). Muszę przyznać, ze to mój pierwszy koncert z prawdziwego zdarzenia i na początku byłam trochę zagubiona, a to uczucie powiększało się, gdy zobaczyłam średnią wieku ludzi(większość była koło trzydziestki, zdarzali się też starsi). Na szczęście młodych też było sporo i szybko się odnalazłam. Żałuję trochę, że nie robiłam zdjęć i filmów, ale na moim telefonie nie da się nic zrobić niestety. Nawet supproty były świetne. Najpierw Clock Machine i przystojny wokalista.:D Potem metalowy zespół 230 volt i to on rozgrzał publikę - zaczęło się totalne szaleństwo. Było pięknie, cudownie. Nieziemsko, haha. ♥ Ogólnie jeszcze wczoraj byłam pełna pozytywnej energii i pozytywnych emocji, natomiast dzisiejszy dzień niestety kompletnie zepsuł moją wczorajszą euforię. Ale o koncercie mogłabym właściwie jeszcze pisać i pisać, a dalej nie przekazałabym Wam jeszcze wszystkiego. Małym podsumowaniem może być fakt, że jestem cała obolała, podrapana i mam zdarte gardło. Ale nie narzekam! Wręcz przeciwnie - to oznaki jak zajebiście się bawiłam!

A teraz zabieram się za zadanie, bo trochę tego niestety jest. Ech. Trzymajcie się, pozdraaawiam!

Bo to cisza i ogień - to we mnie i w tobie.

Umieram z bólu brzucha. Omg, za co? No za co muszę przeżywać te comiesięczne katusze? Nawet tabletki nie pomagają. Oszaleć z tego bólu można. Ale nie będę tutaj narzekać, bo niestety nie uśmierzy to moich boleści. Ech.

Właśnie uzupełniam swoje braki przed koncertem Comy. Niestety owe braki są dość spore, kilku piosenek, które zaśpiewają w sobotę(już w sobotę, aaaaaaa!) nie znam. Chciałabym się nauczyć wszystkich, albo chociaż większości tekstów na pamięć, ale nie potrafię. Nie rozumiem tego jak wszyscy tak się chwalą, że ich mózgi są pełne tekstów. Mój jest już chyba tak zapchany, że nie ma w nim na takie błahostki miejsca. No za nic w świecie nie jestem w stanie nauczyć się słów piosenek. Nawet jak się nauczę, to bardzo szybko zapominam. Na palcach jednej ręki mogę policzyć kawałki, których chociaż część tekstu znam. Peszek, no. Nawet rzekłabym, że wielki peszek.

Wczoraj zagłębiałam się w blogi i posty na nich i trafiłam na post na temat kuracji drożdżowej. Zachwyciłam się efektami i stwierdziłam, że sama też zacznę ją stosować. Kupiłam drożdże, wszystko okej dopóki nie zalałam wrzątkiem drożdży i nie poczułam tego, egh, smrodu. Koszmar! Surowe drożdże mają smak całkiem do przyjęcia, bez problemu je jem, ale jak przyszło mi wybić tą miksturę.. Po jednym łyku odruchy wymiotne. Ech, jestem strasznie wrażliwa na smaki, nie potrafię się zmusić do przełknięcia czegokolwiek, co chociaż troszkę mi nie smakuję. A takich rzeczy jest mnóstwo, gdyż jestem od urodzenia strasznym niejadkiem. Przez co mam braki witamin, co jest przyczyną choroby, którą odkryłam u siebie kilka dni temu. Tzn. odkąd pamiętam ona jest, ale dopiero ostatnio dowiedziałam się, ze to choroba. Nie będę się zagłębiać, ale muszę się nafaszerować witaminą B9 - kwasem foliowym. ;D

Nie wiem co mi ostatnio jest, ale nie potrafię skończyć żadnej książki. Czytam już trzy i nie jestem w stanie się zmobilizować, aby dokończyć chociaż jedną z nich. Czytanie nigdy nie sprawiało mi problemów, ba! Uwielbiam czytać i w szybkim czasie pochłaniam nawet te pozycje, które średnio przypadają mi do gustu. A teraz męczę te trzy lektury i zastanawiam się czy kiedykolwiek dotrwam do ich ostatnich stron. Nawiasem mówiąc dzisiaj siostra pożyczyła mi najnowszą część Domu nocy - "Spaloną". To już siódmy tom i muszę przyznać, że trochę autorki to już przekombinowały, ciągnie się ta historia i ciągnie. Czyta się w sumie dobrze, łatwo i przyjemnie, ale fabuła robi się nudna. No bo kogo obchodzi setny chłopak siedemnastolatki, no kurcze bez przesady. ;D

A teraz zabieram się za oglądanie nowego odcinka Misfits, zobaczymy jak się to wszystko tam potoczy. A już jutro nowy odcinek Pamiętników Wampirów, mam nadzieję, że w piątek wieczorem będzie już do obejrzenia!
Pozdrawiam, dobranoc! ♥

Kill me if you dare, hold my head up everywhere.

Piszę, bo robię wszystko byleby się tylko nie uczyć. Znacie to? ;D A więc zrobiłam sobie kakao już takie dobre, posiedziałam trochę na tumblrze, na facebooku i teraz czas zaszczycić swoją obecnością bloggera.  

Muszę przyznać, że niesamowicie tęsknię za swoimi długimi włosami. Nie mogę powiedzieć, że żałuję, że je tak spontanicznie, bestialsko ścięłam. Nie żałuję tej decyzji, bo mam nadzieję, że odrosną zdrowsze, gęstsze i mocniejsze(staram się o nie bardziej dbać, choć przez codzienne mycie to nie takie łatwe), a poza tym już mi kilka cm odrosły, a myślę, że jakieś 2-2,5 cm na miesiąc to dobry wynik. Marzą mi się włosy takie do talii. Troszkę krótszymi także nie pogardzę, ale jeszcze nigdy nie miałam dłuższych włosów niż tak do wysokości piersi. Rosły do takiej długości i ani centymetra więcej. Mogłam ścinać końcówki, w szybkim tempie te kilka cm odrastało, ale znowu nie dłużej niż do tej długości. Oby teraz rosły już bez problemów. Przy okazji mogę troszkę ponarzekać na to, że jestem totalnym antytalentem jeśli chodzi o upinanie swoich kłaczków, robienie fryzur. Zazdroszczę wszystkim dziewczyną tych pięknych, niedbałych koków, kłosów i warkoczy, ech. :D

http://24.media.tumblr.com/tumblr_lrbv7tv7ZR1qbujbxo1_500.jpghttp://27.media.tumblr.com/tumblr_lmsrjoJdhO1qbii5ro1_500.jpg
(turkusowe włosy, kocham.♥)

No więc może zabiorę się w końcu za tę naukę. Jutro mam na siódmą, a nie mam ochoty znowu cały dzień być zombie, więc pasowałoby pójść spać o przyzwoitej porze.Cóż zrobić? Witaj osiemnastowieczna Francjo,  witajcie alkany! 

Tym jakże optymistycznym akcentem kończę. Dobranoc! ♥

Whatever doesn't kill you, is gonna leave a scar.

Dzisiaj nareszcie mam luz. Wczoraj i przedwczoraj miałam sporo nauki, a przez swojego lenia zostawiałam wszystko na wieczór i w efekcie dwa dni pod rząd chodziłam spać koło drugiej, a rano nie byłam w stanie wyjść z łóżka. Ale wiecie jak sobie z tym radzę? Obiecuję sobie, że zaraz po powrocie ze szkoły położę się spać i muszę przyznać, że jest to dość dobra motywacja. ;D
Nie wspominałam o tym ostatnio, ale znowu choruję! Coś ostatnio podupada moja odporność, ale nie dziwi mnie to w sumie za bardzo. Poprzedni czwartek i piątek spędziłam w domu, robiąc sobie sześciodniowy weekend. ;D Pominę w tej chwili fakt, że moja mama nie bardzo zaaprobowała moje mini wakacje i musiałam jak zwykle wysłuchać kilku stałych kazań na temat chodzenia szkoły. No cóż, bywa!
Od wczoraj jestem szczęśliwą posiadaczką zestawu siedmiu kosmetyków do włosów Joanny. To ten zestaw, który wygrałam jakiś miesiąc temu, ten którego obawiałam się, że nie dostanę. Ale jak widać nie potrzebne były te nerwy, bo kosmetyki są w moich rękach. Zdążyłam już wypróbować kilka produktów i jestem bardzo zadowolona. ;)
Ogląda ktoś z Was Misfits? Jest to drugi mój ulubiony serial. Właśnie zaczęła się trzecia seria. Szczerze mówiąc niesamowicie brakuję w nowym sezonie Nathana. Uwielbiałam go, inne postacie przy nim były wręcz 'bezpłciowe'. Zamiast niego jest Rudy. Postać wykreowali chyba na wzór Nathana, ale oczywiście efekt nie wyszedł do końca taki zadowalający. Rudy ma ciekawą moc, zaskoczył mnie ten wątek pomiędzy nim a Alishą, ale moim skromnym zdaniem za szybko wyszło na jaw o co chodzi. Mogli potrzymać widzów trochę dłużej w niepewności. Z niecierpliwością czekam na kolejne odcinki, mam nadzieję, że trzecia seria dorówna poprzednim.
Na dzisiaj chyba tyle mam do powiedzenia, mogę się jedynie pochwalić, że dostałam szósteczkę za obraz na plastykę. Ma się ten talent. ^^ A teraz idę coś zjeść, bo padam z głodu! Trzymajcie się. ♥