Ty tlen mi dostarczysz, Ty bańki mi tlenu do mózgu, do naczyń.

Jakim ja bym była szczęśliwym człowiekiem, gdybym mieszkała w miejscu, gdzie pogoda nie przechodzi żadnych szczególnych zmian. Meteoropatia jest straszna, a ja jestem strasznym wrażliwcem na pogodę i zmieniającą się aurę. Wraz z przyjściem jesieni przychodzi jesienna chandra, przygnębienie. Nie wiem czy już o tym przypadkiem nie wspominałam, ale dopiero teraz widzę tego wyraźne skutki. Po prostu ze mną w tej chwili nie da się żyć! Wszystkich naokoło wkurwiam, zresztą szczerze mówiąc ze wzajemnością. Cóż to począć? Nic innego tylko spędzić weekend samotnie przy kilku całkiem niezłych filmach, a resztę mieć po prostu gdzieś.

Przy okazji chciałam was poinformować o konkursie, w którym biorę udział i przy okazji zachęcić do wzięcia udziału, bo na prawdę warto! Co jest do wygrania? Oryginalne, beżowe lity Jeffrey Campbell. Buty marzenie. ♥

Spadam, jakby nie było całego świata, jak by nie było nawet mnie

Niesamowicie się cieszę i jaram faktem, że bilet na koncert Comy jest już mój! Dwunasty listopada na pewno będzie niezapomniany, cholernie nie mogę się doczekać!
Jutro jadę na klasową wycieczkę do Oświęcimia...Szkoda, że październiku jak pogoda pozostawia wiele do życzenia. No i najgorsze - zbiórka pod szkołą o 6:15. Nie wiem jak dam radę wstać tak wcześnie, potem pewnie będę usypiać w autokarze. No, ale wezmę książkę("Wieczna noc" Claudii Gray) i jakoś to przetrwam. Mam nadzieję. Ogólnie wycieczka trochę przygnębiająca, wywierająca na pewno duże wrażenie. Aczkolwiek jest to miejsce obowiązkowe do zwiedzenia i chcę tam pojechać i zobaczyć to wszystko na własne oczy.
Dzisiaj chciałam Wam pokazać kilka inspirujących mnie zdjęć. Enjoy! ;D


A propos ostatniego zdjęcia. Kupiłam sobie wenflon oraz kolczyka(taką samą podkówkę ze stożkami jak na zdjęciu powyżej) i może dzisiaj, może jutro lub pojutrze zrobię sobie znowu smileya. W wakacje wyciągnęłam kolczyka i w kilku godzin zdążyła mi dziurka zarosnąć, ech. Nie wiem czemu dopiero teraz zmobilizowałam się do przekłucia ponownie, bo niesamowicie za tym kolcem tęsknię. Może to i głupie, ale brakuje mi tego dziwnego uczucia w buzi. Ale nareszcie będę go mieć ponownie. :3 Może przy okazji zrobię sobie jakąś dziurkę w uchu? Zobaczymy!
A teraz żegnam już, trzymajcie się!

I'm the face in your dreams of glass

Kolekcja Vans Jesse Jo - cudo! Uwielbiam buty Vansa, marzą mi się klasyczne czarne Authentic oraz 'arbuzowe'. Na razie mam jedną parę tej firmy, fioletowo-czarne, ze wstawkami kratki. Są mega wygodne, jestem dumna z tego zakupy, bo dałam za nie tylko 50 zł(kupione nowe, nie używane.;). Ale wracając do kolekcji, w końcu znalazłam plecak, który mi się podoba, ale pewnie nie ma szans żeby go gdzieś kupić, ech. 


 
Zabrałam się przed chwilą za robienie bransoletki. Stanęło na tym, że naprawiłam starą, a nowej mi się robić już odechciało. Mam nadzieję, że jutro ją skończę, bo pomysł na nią mi się bardzo podoba, zobaczymy jaki będzie efekt. Może kiedyś wstawię zdjęcia? 

Zaczęłam kilka dni temu czytać "Martwy aż do zmroku" Charlaine Harris. Chciałam się za to wziąć już od bardzo długiego czasu, bo jestem wielką fanką serialu True Blood. Niestety książka mnie jakoś specjalnie nie zachwyciła. Cały czas przed oczami mam serial i to czym się różni od książki. Niestety różnice są wielkie, czasami ich wręcz nie ogarniam. Powiedzcie mi gdzie się podziewa serialowa Tara? Czy ta postać w ogóle nie istnieje w książkach? Może pojawia się gdzieś dalej? Mam ogromną nadzieję, bo lubię jej postać. A w końcu jest ważną osobą, przynajmniej w ekranizacji. No nic. Skończę czytać tę książkę, wezmę się za następne części(bo czytania nie odstawie, za bardzo kocham serial) i dopiero wtedy ocenię całokształt. ;)

A teraz - dobranoc! Słodkich snów.

proszę cię nie idź z tym chłopcem na dno, on w oczach ma zło

Chyba łapie mnie jesienna chandra. Zresztą co roku w tym okresie łapię doła, jestem już przyzwyczajona. Jestem ciągle zmęczona, śpiąca, rozdrażniona. Nie wiadomo z jakiego powodu przygnębiona i smutna. Najchętniej przeleżałabym całe dnie w łóżku pod ciepłym kocem ze słuchawkami w uszach. Wykorzystując te godziny oczywiście na sen czy po prostu na wszelkie rozmyślenia. Niestety to nie takie łatwe. Od wczoraj szczególnie umila mi czas Czerwona Płyta Comy. Coma to jedyny polski zespół, którego słucham, a zarazem uwielbiam. Z najnowszego albumu szczególnie przypadły mi do gustu piosenki "Angela" oraz "0Rh+". Ogólnie cała płyta jest na prawdę godna polecenia i cieszę się, że mnie nie zawiodła, bo szczerze mówiąc bardzo się tego bałam. ;) Na dodatek mam w planach iść na koncert Comy 12 listopada. Nawet nie wiecie ile bym dała żeby usłyszeć taką Angelę na żywo! Miejmy nadzieję, że to wszystko wypali.

Jestem zła, bo nie wiem czy nie przepadnie mi nagroda z konkursu na stronie milionkobiet.pl.. W regulaminie jest napisane, że w przeciągu 10 dni od ogłoszenia wyników organizatorzy skontaktują się ze zwycięzcami i wtedy w odpowiedzi trzeba wysłać im swoje dane. A ja oczywiście żadnego maila nie otrzymałam, a w dalszych punktach regulaminy 'odgrażają się', że jeśli nie zostaną dostarczone dane w odpowiednim czasie, to nagroda przepada. Moim zdaniem byłoby to troszkę nie fair w stosunku do mnie jeśli nagroda by przepadła. Napisałam im w niedziele maila w tej sprawie, czekam na odpowiedź.

A teraz idę zrobić zadanie z angielskiego(świetna pora, wiem.;) i do łóżka poczytać "Martwy aż do zmroku". Dobranoc!

Nobody is perfect but I'm pretty fucking close and I'm here to give you all a heavy heavenly dose

Niesamowicie cieszę się z tego długiego weekendu. Cały dzień mam wrażenie, że jest sobota, a tu na szczęście dopiero piątek. Dzisiaj dzień nie był jakoś wyjątkowo ciekawy. Pół dnia spędziłam z koleżankami z klasy zajmując się pewnym 'projektem' szkolnym(oczywiście nie zrobiłyśmy nic, ale kto by się spodziewał, że cokolwiek w ogóle dzisiaj powstanie?), potem bawiłam się z siostrzenicami i jakoś dzień zleciał. dzisiaj był koncert Behemotha, na który niby miałam iść. Oczywiście wyszło jak wyszło.Jutro za to zapowiada się ciekawy dzień i to jest najważniejsze.

Dzisiaj rano listonosz w końcu zaszczycił mnie swoją obecnością i przyniósł paczkę. Kosmetyki od STH wygrane w rozdaniu u Viollet-na-obcasach.Jak pierwsze wrażenie? Bardzo dobry skład, przyjemny zapach. Pierwsze testy kremem do rąk mam już za sobą, spisuje się bardzo dobrze. Z natury mam koszmarną skórę, bardzo przesuszoną i żaden krem nie dawał dobrego efektu, a po zastosowaniu DermActol Intendive Hand Care przez kilka godzin moje dłonie byłu gładki, więc jestem pod wrażeniem. Moja mama już kazała mi poszukać w internecie ceny tego specyfiku, czuję, że zaprzyjaźnimy się na dłużej. Jestem zobowiązana przetestować dokładnie każdy z kosmetyków i napisania im krótkiej opinii. Jestem pewna, że zrobię to z przyjemnością. ;)


Przy okazji chcę się pochwalić swoim spóźnionym, urodzinowym prezentem od przyjaciółki. Pierścionek krzyż na dwa palce to hit, który chciałam już od dłuższego czasu. Niestety mam jakąś nieuzasadnioną awersję do zamawiania rzeczy przez internet i sama nigdy tego nie zrobiłam, ale mam nadzieję, że szybko się jakoś przełamię, bo w sieci można znaleźć mnóstwo świetnych rzeczy, na które jestem w stanie tylko po prostu patrzeć. Popracuję nad tym, popracuję.


Na jakimś blogu, którego śledzę ostatnio przeczytałam wpis na temat serialu "The L Word", a że nie miałam co oglądać, a fabuła mnie zaciekawiła, to postanowiłam obejrzeć pierwszy odcinek. Po 1,5 epizodu trudno cokolwiek napisać, ale jak na razie nie zachwyciło mnie, ale też nie zniechęciło. Mam ochotę oglądnąć dalej i poznać dalsze losy bohaterek, ale na pewno nie mogę powiedzieć, że jestem zauroczona tym serialem, jak to bywało w kilku innych przypadkach. Najbardziej moją uwagę przyciągnęła oczywiście Shane, bo jej rockowy, niechlujny wygląd ma zdecydowanie coś w sobie. Poza tym bardzo przypomina mi Kristen Stewart w roli Joan Jett z filmu "The Runaways", nawiasem mówiąc film gorąco polecam. Zresztą Joan Jett także jest lesbijką. No, ale nic. Zabieram się za oglądanie nowego odcinka Pamiętników Vampirów, a potem chyba wracam do Słowa na L. ;)

Pozdrawiam  i dobranoc!

You know that I could use somebody. Someone like you.

Na szczęście remont jest już skończony, choć czekam aż mój tata raczy wpaść do mnie i zrobić pewne poprawki. Może w weekend, zobaczymy. Poza tym przez to, że blok, w którym mieszkam, to stare budownictwo, wszystko jest krzywe, beznadziejne i właściwie nic nie da się tam zrobić, bo zaraz odpada pól ściany, nie mogę używać jednej półki, bo jest naderwana. Druga półka też jest trochę źle przymocowana, ale są tam w miarę lekkie rzeczy, więc jakoś daję radę. Ogólnie to jestem zła, bo przemeblowanie miałam bodajże koło maja lub nawet kwietnia i od tamtego czasu nie mogłam się doczekać malowania. Doczekałam się, ale zanim wszystko zostanie zapięte na ostatni guzik minie kolejne pół roku... Ale okej, bez stresu. Powinnam się skupić nad dobraniem jakichś ciekawych dodatków i po prostu się tym wszystkim nie przejmować. ;)
Po nieudanych, niedzielnych zakupach w galerii(kompletnie nic ciekawego nie widziałam, a jak już, to ceny takie, że głowa mała..), musiałam sobie kupić cokolwiek na polepszenie humoru. Macie czasami tak, że po prostu musicie sobie coś kupić? To jak ochota na czekoladę. ;D Tak więc, podczas takiego przypływu chęci kupna czegokolwiek wpadły mi w ręce trzy lakiery do paznokci. Jestem z nich bardzo zadowolona, bo po pierwsze - jeden kosztował tylko 1,50 zł, po drugie - kolory są świetne, a po trzecie - dobrze kryją. Chyba kupię sobie jeszcze kilka lakierów z tej serii. ;)



Przy okazji mogę Wam pokazać dwa lakiery, które wygrałam w rozdaniu. Miałam w planach oczywiście zrobienie zdjęcia wszystkich kosmetyków, ale przez remont nie dałam rady. Natomiast w tej chwili maseczka oczyszczająca i maska do włosów są już zużyte, a peeling ma w posiadaniu moja przyjaciółka..


Teraz tylko niecierpliwie czekam na dwie pozostałe wygrane paczki. Codziennie mam nadzieję, że zastanę w skrzynce jakieś awizo, a tu nic! Ach, cóż zrobić jak się jest tak strasznie niecierpliwym? ;D
Pasowałoby się zabrać za zadanie i naukę, tak więc na dzisiaj tyle, trzymajcie się! ♥

i don't hate you

Hej. ;) Przez kilka dni byłam odcięta od neta przez wspomniany wcześniej remont w pokoju. Miało to trwać dwa dni(sobota i niedziela), a dopiero jutro będzie skończony. Ech. Tak to jest jak za remont bierze się rodzina, która generalnie ma wszystko w dupie. No bo skoro to rodzina, to nie trzeba się spieszyć, starać etc. No, ale pewnie nawet nikt nie zauważył mojego chwilowego zniknięcia, natomiast ja odczułam te kilka dni jak wieczność. ;D

Dzisiaj na szczęście dorwałam komputer i przywitała mnie baaardzo miła niespodzianka. A nawet dwie. Kolejne wygrane!  Pierwsza to wygrana rozdania na blogu Viollet-na-obcasach, jestem bardzo zadowolona z tej wygranej, ponieważ z moją suchą skórą na dłoniach żaden krem nie jest w stanie sobie poradzić. A balsam akurat mi się kończy! Druga nagroda to wygrana w konkursie "Piękne włosy z Joanną" na Milionkobiet.pl. Szczerze mówiąc nawet nie kojarzę już co napisałam w odpowiedzi na pytanie w jaki sposób dbam o swoje włosy, ale brak mi słów żeby powiedzieć jak cieszę się, że otrzymam te kosmetyki. Moim włosom przyda się coś dobrego do odbudowy, mam wielką nadzieję, że pomogą mi w tym kosmetyki Joanny. Natomiast w poniedziałek odebrałam swoją poprzednią wygraną(byłam zaskoczona, że tak szybko) i jestem zadowolona z wygranej, kosmetyki są świetne. Lakiery mają cudowne kolory, puder ma odcień w sam raz do mojej cery. Fakt, że używam zawsze innych pudrów, ale ten ładnie rozświetla moją skórę i nadaje jej bardzo zdrowy, promienny wygląd. Maseczek do twarzy i maski do włosów jeszcze nie próbowałam, ale jak najszybciej to zrobię. Poza tym uwielbiam zapach peelingu do rąk od Essence, który przy okazji także dobrze się sprawuje. ;)

Jestem zła, że ten remont tak się dłuży. Nie mam przez to dostępu do ubrań i większości rzeczy ze swojego pokoju. Dzisiaj zdecydowałam przenieść komputer z tamtego pokoju do drugiego, bo niestety żądnego laptopa nie posiadam. Za to jestem zadowolona z kolorów, które wybrałam do pokoju. Musiałam mieszać białą emulsję z beżowym barwnikiem i bałam się, że wyjdzie za ciemny. Na szczęście kolor jest w porządku. Za to odwrotne obawy miałam z bordowym. Farba była gotowa, a ja bałam się, że będzie za jasna. Na szczęście po pomalowaniu pierwszej warstwy kolor okazał się świetny. Ostatnio byłam w Ikei z mamą po dodatki do pokoju. Kupiłam 36 cudownie pachnących podgrzewaczy, karnisz, firanki oraz lustro, które wyczaiłam już na stronie internetowej.
Nie wiem jak Wam się podoba, ale ja jestem w nim wręcz zakochana. :3 Już nie mogę się doczekać urządzania pokoju. Półki będą inaczej tym razem powieszone, a na dodatek kupię jakiś fajny zegar ścienny i obraz. Poza tym z czasem może dojdą jakieś zdjęcia. Ach.

W szkole mam straszny zapierdol. Tyle zaległości, że głowa mała, a do tego dochodzą bieżące sprawdziany, kartkówki a do tego pytanie. Na szczęście mam wymówkę 'nie było mnie w dwa tygodnie w szkole, nie zdążyłam wszystkiego nadrobić blah blah'. Działa, a to najważniejsze. Jutro mam dwa sprawdziany i dwie kartkówki. jeden sprawdzian z historii, z którą mam problemy i ogólnie jej szczerze nienawidzę. Mam do wkucia(tak wkucia, nauczyć się tego jakoś logicznie niestety nie potrafię.oO) 50 stron w podręczniku. Oczywiście zabrałam się za to dzisiaj wieczorem, a teraz się obijam i siedzę na kompie. ^^ Życzcie mi powodzenia, nie wiem jak ja to jutr napiszę.

A więc na dzisiaj to tyle. Trzymajcie się, dobranoc. ♥