your sex is on fire and so were the words to transpire

Ojej, nawet nie zdajecie sobie sprawy jak się cieszę! Wygrałam rozdanie na blogu Martynkaczarna(u mojej imienniczki;)). Nie spodziewałam się w sumie, że jakiekolwiek rozdanie wygram, a tu takie zaskoczenie. Niecierpliwie czekam na paczkę i jak tylko ją dostanę to się podzielę wrażeniami. :3 Poza tym odebrałam dzisiaj kubek z Knorr zdobyty w facebookowej akcji, kolagenową maseczkę pod oczy też z akcji na fb i naklejki. ;D Maseczka trafi w ręce mojej mamy, bo w końcu ja swojej skóry odmładzać jeszcze nie muszę. Poza tym mamusia kupiła mi czarny kocyk na łóżko i dwie świeczki. Pozytywny dzień jak najbardziej. Wczoraj było jeszcze ciekawiej, ale to już nie będę opisywać. Natomiast myślę, że wspomnienia zostaną na całe życie, a ja mogę skreślić to coś z mojej listy rzeczy do zrobienia, haha. ;D

Wróciłam już niestety do szkoły. Dwudniowy tydzień, więc nie ma co narzekać. Oczywiście ze wstawaniem mam straszny problem, ale to u mnie całkowicie normalne. Jakoś tak w miarę luźno było na lekcjach, nie wiem czym to jest spowodowane. Oczywiście w tygodniu milion pięćset sto dziewięćset sprawdzianów i trzy razy tyle kartkówek, ale da się żyć. Chociaż raz mogę zarzucić optymistycznym tekstem.;D

Prawdopodobnie jutro będę mieć remont w pokoju. Nareszcie. Nie wiem czy już o tym pisałam, nie chce mi się sprawdzać. Tata mi niby obiecał, ale z jego obietnicami bywa różnie, więc nie wiem jak to właściwie będzie. Niby ma być malowanie. Jakie kolory? Jedna ściana bordowa, pozostałe szaro-beżowe. Do tego czarne dodatki, trochę drewna i myślę, że w końcu mój pokój nabierze młodzieżowego, ciekawego wyglądu. Zostaje tylko modlić się o to malowanie i będzie dobrze.

Jestem strasznie śpiąca i zmęczona. Na razie idę oglądać The Voice of Poland z Nergalem w jury. Tylko dla niego to oglądam, jest genialny! Coraz bardziej chcę iść na ten koncert Behemotha za dwa tygodnie. Mam ogromną nadzieję, że to wypali. Strasznie chciałabym zobaczyć i usłyszeć go na żywo. Ten głos. <3 Ach.

Dobranoc! ♥

and if you save yourself, you will make him happy

Witam! :3 Dzisiaj pomimo tego, że niby jestem dalej chora, dalej na antybiotyku, cały dzień spędziłam w second handach. Pierwszy to podobno największy w Krakowie, ale przyznam szczerze, że mnie przeraził. Nie jego wielkość, ale to, że ciuchy tam były porozrzucane po podłodze i żeby dostać się do wieszaków trzeba było chodzić po tej dwudziesto centymetrowej warstwie ubrań... Może jestem głupia, ale dla mnie to trochę jednak dziwne. Żal mi było deptać te wszystkie tkaniny, więc postawiłam na nich może tylko dwa kroki. A ciuchów szukałam na wieszakach, do których był dostęp. I tak właściwie ani ja, ani moja przyjaciółka nie znalazłyśmy nic dla siebie. Ja tylko w paskach wygrzebałam bransoletkę(?), za którą dałam aż złotówkę(zdjęcie niżej). Potem zaliczyłyśmy jeszcze kilka mniejszych sh i jak zwykle największy wybór był w naszym ulubionym, gdzie do przymierzalni wtargałyśmy dwa pełne po brzegi koszyki swetrów. Na okres jesienny/zimowy zamiast bluzek i t-shirtów zainwestowali w swetry. Na prawdę było w czym wybierać, ale większość mi nie pasowała(strasznie wyglądam w dekolcie w serek. :>). Pomimo tego i tak udało mi się kupić dwa świetne kardigany za 15 i 16 zł. ;) Dodatkowo kupiłam dwie pary rurek. Z jednych jestem bardzo zadowolona, gdyż są to w idealnym stanie, czarne rurki z H&M, za które normalnie dałabym pewnie stówę, a tak to zapłaciłam jedynie skromne 15 zł. Ogólnie zakupy uważam za jak najbardziej udane, choć nastawiłam się na jakieś nowe bluzki, ale swetrów i spodni nigdy dość!
 Drugie spodnie i drugi sweterek są w stu procentach czarne, ale słaby aparat i lampa błyskowa robią swoje. ;D

Na zdjęciach z bransoletką widać moje żyły na rękach. To jest koszmar! Dzisiaj w przebieralni zauważyłam jak bardzo mi je widać na całym ciele. Nie są to pojedyncze żyły, ale całe jakieś dorzecza z główną żyłą i mnóstwem małych dopływów. Bladość jest fajna, czasami nawet seksowna. Ale ja wyglądam jak zombie ze swoją przezroczystą skórą i mnóstwem żył na wierzchu. Grr. Nic mi nawet nie dało śródziemnomorskie słońce. Brązowa byłam jakieś 3 tygodnie i w tej chwili nie ma już ani śladu. Ech.

Niżej zdjęcie jak byłam jeszcze bardzo opalona. Zostało zrobione w Barcelonie, mieście, w którym jestem totalnie zakochana i jestem pewna, że nie raz tam jeszcze wrócę, a dokładnie przed La Sagrada Familia. Kościół robi niesamowite wrażenie, a w swojej brzydocie jest wręcz piękny!
Takie małe wakacyjne wspomnienie, tęsknie za wakacjami i ludźmi z obozu. Ach. No nic, teraz żegnam Was rzygając tęczą! Dobranoc. <3 ;D
(dzieło mojej przyjaciółki)

Who needs action when you got words?

Uwielbiam piosenkę Plateau w wykonaniu Nirvany. Dużo lepsza wersja(moim zdaniem przynajmniej) niż oryginalna Meat Puppets. Głos Kurta jest cudowny, mam dreszcze(pozytywne oczywiście), gdy go słyszę. Nie mam pojęcia jak mogłam kilka lat temu zachwycać się inną muzyką, nie znając tego co najlepsze, co kultowe. Ach, tym razem Cobain zerka na mnie z plakatu ze zrozumiem oraz aprobatą w oczach.

Jestem cholernie zła(nowość, cnie?), ponieważ jest to już koniec czwartej serii True Blood(nie wiedzieć czemu, nie lubię polskiej nazwy tego serialu). Najlepszy serial EVER. Po prostu nigdy nie oglądałam czegoś równie genialnego, a na samym początku podchodziłam do Czystej Krwi bardzo sceptycznie... Uwielbiam wątek Sookie&Eric, aczkolwiek teraz już jest zupełnie inaczej. Uwielbiałam Erica jako bad boya(słabość do takiego typu, ech), Eric jako good boy też był niezły, ale po przywróceniu pamięci już mi nie odpowiadało za bardzo jego zachowanie. Było takie.. inne. Ojej. Ogólnie tęsknie za serialem niesamowicie, nie mam pojęcia jak wytrzymam do czerwca(?)..

W przypływanie desperacji wzięłam się za to za Californication. Zdarzyło mi się coś tam oglądnąć w tv, ale wiadomo, że lepiej na spokoju obejrzeć wszystkie odcinki po kolei. Serial fajny, ale nie zachwyca moim zdaniem. Strasznie lubię dwunastolatkę Beccę i jej rockową duszę. A zauroczenie w nauczycielu gry na gitarze było słodkie, a sam gitarzysta niczego sobie. ;D

Moje małe przeziębienie w oka mgnieniu przeobraziło się w zapalenie gardła. Nieźle. W czwartek musiałam iść do lekarza(Uwierzycie, ze to mój pierwszy raz u lekarza samej? Zawsze chodziłam z mamusią.:>), dostałam antybiotyk i pyszny syropek(mogłabym pić go litrami, ale ma ogromne skutki uboczne, a nie chce mi się w coś takiego bawić) oraz, to co cieszy mnie najbardziej, zwolnienie ze szkoły do czwartku. A więc zrobiłam sobie mini wakacje, bo to prawie dwa tygodnie wolnego. Mam mdłości jak pomyślę o zaległościach jakie mam i będę mieć. Tyle kartkówek i sprawdzianów do napisania, że głowa mała. Ale jakoś to przeżyję, muszę.

Chciałam ostatnio stworzyć nowy nagłówek na bloga, a jedyne co mi wyszło to minimalistyczna pseudo tapeta. Zrobiona na wielkość mojego malutkiego monitora, ale gdyby komuś się przypadkiem spodobała, to bez jakiegokolwiek problemu jestem w stanie przerobić ją na dowolną wielkość. Tak więc, enjoy.


A teraz zabieram się dalej za Californication, a Wam życzę udanej nocy i słodkich snów. ♥

where is my mind?

Jestem trochę zła. No dobra, przyznam szczerze, że jeśli ja w ciągu dnia nie jestem o coś zła, to jest to ogromne święto. Tym razem padło na fakt, jak cholernie ludzie nie doceniają tego co mają. Nawet nie chodzi mi już o rzeczy materialne, ale ogólnie o wszystko. Nie chcę się nad sobą użalać, bo wiadomo, że rozchodzi się o coś, czego ja nie mam, a posiada ktoś inny. Ale to wszystkie jest takie, yughrbgfdbghfdaj, beznadziejne!

Zaczęłam dzisiaj kaszleć i mam wrażenie, że zaraz wypluję płuca. Kaszlę i kaszlę, a to nic nie daje i znowu muszę kaszleć. Na dodatek strasznie boli mnie od tego gardło i coś wewnątrz mnie, znajdujące się pod gardłem, a nie znam tego czegoś nazwy. Huhh. Załatwcie mi jakiś dobry syropek, bo u mnie w apteczce coś takiego nie istnieje. Jestem zbyt wielką lekomanką, żeby zostawić na pastwę losu rozpoczęty syrop. Szczególnie wtedy, kiedy jest dobry w smaku. Tabletkami na gardło też nie pogardzę. Ogólnie przydałoby się coś, bo  rutinoscorbin to mi raczej nic nie da.

Otworzyłam w końcu Photoshopa i chciałam zrobić te ikonki, ale naszła mnie pewna głęboka refleksja. Mianowicie, po kiego uja miałabym robić te ikony? ;D No bo i tak ich nikt nie pobierze czy coś, ale w końcu zdecydowałam się na pseudo ikono-obrazki 150x150, z którymi możecie zrobić co Wam się żywnie podoba. :3
  


Miałam lekkie problemy ze wstawieniem ich tutaj, bo nie umiałam sobie poradzić z ułożeniem kilku obrazków w jednym rzędzie. Ale jakoś dałam radę, to najważniejsze. Ogólnie to muszę zmienić wygląd bloga. Cały szablon od podstaw zrobić jakoś ciekawiej, oryginalniej. Nie lubię aż takiej prostoty. Cenię minimalizm, ale w tym minimalizmie musi być coś wow. Ale teraz już po prostu zwyczajnie pójdę spać. Słodkich snów!

Do you think the silence makes a good man convert?

Wszyscy naokoło są chorzy, a mnie ledwo co złapało. No dobra, stan podgorączkowy trzyma mnie cały dzień, a ja czuję się jak wypluta, ale to nie zmienia faktu, że mamusia chciała żebym poszła do szkoły. Nie bardzo mi się się widzi wysiedzieć na lekcjach w takim stanie, ale rodzicielka się ugięła dodając przy okazji, że jest ciekawa jak ja napiszę test gimnazjalny w tym roku! Bo przecież tak strasznie się uczę i tyle lekcji opuszczam, że pewnie nie dam rady go napisać. :C Ach, to smutne!
Nevermind.

Miałam w końcu wziąć się za Photoshopa, zrobić jakiś porządny szablon na bloga, kilka ikonek czy coś. A oczywiście skończyło się na tym, że znalazłam dwie ciekawe sesje i za nic w świecie nie potrafiłam czegoś z nich zrobić. Tak to jest, jak się nie siedzi w grafice cały czas, tylko robi sobie dłuższe przerwy. Potem musi stać się coś na prawdę dużego żeby odzyskać wenę i złapać kilka fajnych pomysłów. Przynajmniej ja tak mam i pomimo tego, że chciałabym coś stworzyć, kompletnie nic mi nie wychodzi. Jak na złość.

Szaleję z ilością konkursów i rozdań w jakich biorę udział. Jest tego na prawdę sporo, a pewnie i tak nic nie wygram. Nie mam szczęścia do takich 'losowanek'. Ale jednak muszę przyznać, że cztery razy w życiu udało mi się coś wygrać! Dwa razy kosmetyi z gazety, zestaw: dwie ramki, piórnik, portfel, portmonetka też z gazety oraz dwie paczki chipsów w konkursie graficznym, haha. ;D Więc nie jest tak źle, do konkursów smsowych mam spore szczęście, do innych nie bardzo. Ale mam ogromną nadzieję, że zdołam jednak coś wygrać. A może sama też kiedyś, kiedyś, w odległej przyszłości zorganizuję jakieś rozdanie? Kto wie. 

A na dzisiaj to tyle, post z samym tekstem. Aż dziwne. Pozdrawiam, dobranoc! <3

We all have our horrors and our demons to fight but how can I win, when I'm paralyzed?

bring me the horizon - don't go - kocham, kocham, koocham! ♥

Słucham powyższej piosenki na okrągło i nie mogę się nią nacieszyć. Strasznie mi się podoba, a pomyśleć, że jeszcze niedawno ten typ muzyki mnie wręcz przerażał. Troszkę przeszkadza mi jednak damski wokal w tym kawałku, bo uważam, że kobiece głosy są beznadziejne(bez obrazy, wszystko inne jest w nas cudowne!). Pomimo tego przyznam szczerze, że chciałabym się nauczyć growlingu, albo po prostu umieć jako tako śpiewać. Niestety jestem kompletnym antytalentem w tej dziedzinie, przez co niesamowicie rozpaczam. No, ale jakieś wady przecież muszę mieć. ;D

Niedawno dzwonił do mnie jakiś koleś z nieznanego mi numeru i gadał do mnie jakieś głupoty Wtf? Pytał się co robię, czy jestem emo, czy mam facebooka i po moim pytaniu "z kim ja w ogóle rozmawiam?" stwierdził, że z wielbicielem. Ktoś sobie ze mnie jaja robił, bo z tyłu słyszałam jakieś inne głosy, śmiechy i jak ktoś mówi, że mają bekę. Spoko, spoko. Zauważyłam, że ludzie ogólnie lubią sobie ze mnie 'żartować'. Nie żeby mnie ktoś tępił czy coś. Jestem typem osoby, na którą się dziwnie patrzy, którą się obgaduję i której się (zupełnie mnie nie znając) nie lubi. Nie przeszkadza mi to, wręcz w pewien sposób to lubię. Bo w końcu obgaduje się tylko wartościowe osoby, a z tych wszystkich dziwnych rzeczy mówionych na mój temat, ja się po prostu śmieję. Ale przyznam, że jestem ciekawa, kto do mnie dzisiaj dzwonił, bo chłopak miał fajny, męski głos.;D Na początku myślałam, że to taki jeden mój kolega, ale potem stwierdziłam, że on nie ma takiego męskiego głosu. Hmm.

Buty na dziś? Zdecydowanie martensy, w których się zakochałam, ale niestety 240$ to dla mnie jednak za dużo. :)


Co Wy na to? Moim skromnym zdaniem są genialne, strasznie chciałabym mieć martensy, ale to raczej kolejna rzecz, o której mogę tylko pomarzyć.:)

Ostatnio byłam w kinie z przyjaciółką na przedpremierowym seansie filmu "To tylko seks" z Justinem Timberlake'iem i Milą Kunis. Jestem jak najbardziej zadowolona! Fakt, że jest to przewidywalna, lekka produkcja, ale nie brak jej świetnego humoru, ludzie na sali(a było nas maks 20 osób) cały czas się śmiali i wychodzili z sali kinowej z uśmiechami na twarzy. Na prawdę dawno nie oglądałam komedii, na której tyle się śmiałam, a co dopiero na komedii romantycznej. Tematyka bardzo przypomina film "Sex Story" z Natalie Portman oraz Ashtonem Kutcherem i nie jestem w stanie stwierdzić, który z tych dwóch filmów jest lepszy. Oba są świetne i oba z czystym sumieniem polecam!

Mogę Wam także polecić książkę "Melancholia Sukuba" autorstwa Richelle Mead. Jest to książka opowiadająca losy Georginy, czyli "sukuba, który nie chce być sukubem. Sukuba, który chce być człowiekiem". W książce jest kilka odważnych scen seksu i przekleństw, dlatego nie polecam powieści osobą, które myślą, że to kolejny "Zmierzch", ponieważ będą rozczarowane. Natomiast gorąco zachęcam do przeczytania "Melancholii sukuba" osoby dojrzalsze, których nie zniesmaczy owa tematyka i będą z chęcią czytać zabawne potyczki żądnej energii czerpanej poprzez kontakty fizyczne z mężczyznami, Georginy. :)

W tej chwili czytam książkę "Wieczni Wygnańcy" i nie jestem nią jakoś bardzo zachwycona, ale na pewno jest ciekawą lekturą, gdyż jej fabuła(pomimo, że wydaje się, że anioły i wampiry to już temat wykorzystany na każdy możliwy sposób) myślę, że może zaskoczyć. :)

Na dzisiaj to tyle, mam ochotę stworzyć coś w Photoshopie może w najbliższych dniach uda mi się zrobić obiecane już jakiś czas temu ikonki. *.* Jeśli cokolwiek zrobię to w następnym poście na pewno tutaj wrzucę. Na dzisiaj to tyle, dobranoc! ♥

Realize that I mean more than that.

Wyobrażaliście sobie kiedyś iść na randkę na koncert? Myślę, że pewnie tak, ale na koncert zespołu Behemoth? Haha, zostałam zaproszona właśnie na taką niemożliwie dziwną 'randkę'. Nie żebym była fanką tego zespołu. Tzn. wróć. Lubię metal, słucham go trochę i w żadnym wypadku nie mam nic do Behemothu ani wokalisty tj. Nergala. Szanuję go jako człowieka, jest inteligentnym a na dodatek przystojnym facetem. Poza tym to całe zamieszanie wokół jego osoby, wyssane z palca plotki i dziwne oskarżenia jeszcze bardziej podsycają moją ciekawość zobaczenie tego koncertu, który na pewno będzie niesamowitym widowiskiem. Ale zobaczymy co z tego wyjdzie, bo znając osobę, która mnie zaprosiła i warunek jaki postawiłam, może być różnie. ;)

Wiem, że mówi się "szczęście w nieszczęściu", ale czy istnieje powiedzenie odwrotne - "nieszczęście w szczęściu"? Bo to by dobrze opisywało, to co mi się przydarzyło. Strona Rocklove.pl organizowała na facebooku konkurs, a że ja jestem maniaczką darmówek, a w bransoletkach dostępnych w ofercie owej strony wręcz się zakochałam, postanowiłam wziąć w nim udział. Co najlepsze, wygrałam! Nie było to trudne, zwycięzców było sporo, ale przyznam szczerze, że oczekiwałam wygrania właśnie biżuterii, a ku mojemu niezadowoleniu nagrodą był imienny rabat o wysokości 20% na zakupy. Nie ma szans żebym z niego skorzystała, bo jednak ceny są wysokie(przynajmniej nie na mój budżet), a zniżka stosunkowo mała. Więc żeby nie wyjść na psa ogrodnika napisałam do nich maila żeby mój rabat po prostu oddali komuś innemu, komu na pewno się przyda. No i jestem przez całą tę sytuację zła, a żeby podnieść poziom swojej złości zaprezentuję Wam moje ulubione modele bransoletek od Rocklove.pl ;)
 130 zł
Co o nich sądzicie? Chętnie widziałabym takie w swojej kolekcji, ale mogę niestety tylko pomarzyć.

Znalazłam kolejne zimowe buty, które mi się podobają. Podobne do 'Emu', ale trochę bardziej udziwnione, moim zdaniem ładniejsze. Przy okazji to futerko wygląda tak, że ma się ochotę od razu wsadzić tam gołą stopę i nigdy jej nie wyciągać. Jednym słowem - milusio. :3 Haha!
 Niestety te buty są już zdecydowanie droższe, bo kosztują 336 zł. Ale jak dla mnie to dalej nie są buty idealne i muszę szukać dalej. Btw. czy słyszałyście, że śnieg ma w tym roku znowu padać od października? Koszmar, nie wiem czy pisałam to już na jakimś blogu, ale cholernie nienawidzę zimy! Coś mi się dzieje jak tylko myślę o śniegu, mrozie, lodzie. Masakra totalna. 
 
Chodzenie do szkoły na siódmą totalnie mnie wykańcza. Mam zakwasy po wuefie(lekkie, ale jakieś tam są), jestem niewyspana, a na dodatek popołudniami pełnię rolę niani i opiekuję się trzyletnimi siostrzenicami. Niby mam za to jakąś kasę potem dostać(tak samo jak na urodziny, które były ponad miesiąc temu), ale pewnie nie dostanę. Bliźniaczki mnie strasznie męczą, cały czas trzeba się z nimi bawić, rozmawiać z nimi i uważać żeby nie zrobiły sobie jakiejś krzywdy, bo są z nich malutkie niezdary. Oczywiście lubię z nimi spędzać czas, tym bardziej jak widzę, jak z dnia na dzień się do mnie przywiązują, ale tyle czasu razem to już przesada. A jak przychodzi mi odpowiadać setny raz w ciągu dnia na pytania 'co to?', 'co robisz?' i 'czemu?' to mam ochotę zrobić różne dziwne rzeczy, których nie wypada pisać publicznie. ;D Teraz jeszcze bidulki są chore(po pierwszych kilku dniach w przedszkolu) i trzeba je cały czas przytulać albo wysłuchiwać ich narzekań. Zobaczymy tylko jak będzie z jutrem, czy będę mieć wolny dzień, czy znowu od razu po szkole będę musiała jechać do siostry. Ach! Na dodatek tego mojego całego zmęczenia koszmarnie boli mnie brzuch. :)

Znowu napisałam tu tyle, że aż nie chcę mi się tego wszystkiego sprawdzać.  Wybaczcie wszelkie literówki, ale idę już spać. Może sprawdzę jutro. ;D Pozdrawiam. ♥

it kills me not to know this

A więc przeniosłam się na blogspota. Jest to mój pierwszy blog na tym serwisie, wiec początkowo nie mogłam tego wszystkiego ogarnąć, ale jest już coraz lepiej. Co będzie na tym blogu? Trochę grafiki, moich zdjęć no i myślę, że w sporej części zajmę się na tym blogu moją inną pasją czyli modą. ;) Ogólnie to znajdzie się tutaj wszystko, na co tylko w danym momencie będę mieć ochotę napisać.

Od kilku dni chodził mi po głowie pomysł żeby ściąć włosy na krótko. Wszyscy mi odradzali, ale wczoraj spontanicznie wyciągnęłam z szuflady nożyczki i.. obcięłam ponad 20 cm włosów. Jak efekt? Nie jestem do końca zadowolona. Do fryzury jaką chciałam(zdjęcie poniżej) potrzebne są całkowicie proste włosy, a moje jednak mają tendencję do lekkiego podkręcania się i falowania w dziwnych miejscach. Prostownica odpada, bo ścięłam przede wszystkim dlatego, żeby moje włosy odpoczęły i odrosły pełne sił, mocne, grube i zdrowe. Jednak w szkole usłyszałam same pochwały. Moja mama dziwnie zareagowała, a jak jej oznajmiłam, że ścięłam sama to tylko się krzywo popatrzyła i od razu znalazła miejsce, gdzie powinnam bardziej wycieniować. Oczywiście gdyby zrobiła tak fryzjerka nie miałaby żadnych zastrzeżeń, ale pominę ten fakt. Ogólny efekt jest w miarę okej, nie zrobiłam sobie wielkiej krzywdy, nie ścięłam krzywo, ani nie wyrwałam połowy włosów tępymi nożyczkami. Pomijam tylko fakt, że wyglądam przez to starzej oraz bardziej okrągło. No cóż! Mam nadzieję, że szybko odrosną!

Od pewnego czasu zastanawiam się jakie buty kupić na zimę. Poprzednią przechodziłam w zwykłych(choć troszkę grubszych), kolorowych adidasach, ale dość, że w nich marzłam, to na dodatek niesamowicie mnie obcierały. W tym roku chcę kupić już coś stricte zimowego i wpadł mi w oko ten oto model dostępny na sequinshoes.pl. Co Wy na to?
Ich plusem jest niska cena - 129 zł, za buty zimowe, to myślę, że niewiele. ;) Oczywiście nie wiem jak z jakością i tym czy buty są wygodne. Mam takiego pecha życiowego, że moja skóra jest okropnie delikatna i każde buty mnie obcierają(zresztą mam przez delikatną skórę wiele innych, gorszych nieprzyjemności), więc chciałabym żeby były jako takie miękkie, a na takowe chyba jednak nie wyglądają.. A teraz możecie mnie zbesztać, ale przyznam się, że kompletnie nie ufam zakupom przez internet, więc i tak bym ich nie kupiła. Aczkolwiek lubię przeglądać w internecie wszelakiego rodzaju rzeczy, wiadomo, że tutaj jest dużo większy wybór niż w sklepach. Postaram się coś tego typu znaleźć gdzieś na mieście, ciekawe tylko z jakim skutkiem.

Ojej. Rozpisałam się strasznie, a właściwie nic sensownego nie napisałam. Mogę jedynie jeszcze wspomnieć, że moja 'kariera' próbkomaniaczki kwitnie. Dzisiaj w skrzynce pocztowej znalam dwie próbki perfum Lacoste(spodobał mi się zapach Joy od Pink, ale jak dla mnie jest jednak zbyt słodki i duszący), dwa listy z naklejkami(jedne są na prawdę świetne, takie słodkie czerwone trupie czaszki) oraz różaniec z jakąś religijną książką.. Czekam jeszcze na wiele rzeczy i mogę szczerze przyznać, że to uzależnia, nawet bardzo!
Na samiuteńki koniec dodaje zdjęcie Agyness Deyn z moją wymarzoną fryzurą oraz skromną animację ze mną i króciutkimi włosami w roli głównej. ;D Dobranoc!