Nobody is perfect but I'm pretty fucking close and I'm here to give you all a heavy heavenly dose

Niesamowicie cieszę się z tego długiego weekendu. Cały dzień mam wrażenie, że jest sobota, a tu na szczęście dopiero piątek. Dzisiaj dzień nie był jakoś wyjątkowo ciekawy. Pół dnia spędziłam z koleżankami z klasy zajmując się pewnym 'projektem' szkolnym(oczywiście nie zrobiłyśmy nic, ale kto by się spodziewał, że cokolwiek w ogóle dzisiaj powstanie?), potem bawiłam się z siostrzenicami i jakoś dzień zleciał. dzisiaj był koncert Behemotha, na który niby miałam iść. Oczywiście wyszło jak wyszło.Jutro za to zapowiada się ciekawy dzień i to jest najważniejsze.

Dzisiaj rano listonosz w końcu zaszczycił mnie swoją obecnością i przyniósł paczkę. Kosmetyki od STH wygrane w rozdaniu u Viollet-na-obcasach.Jak pierwsze wrażenie? Bardzo dobry skład, przyjemny zapach. Pierwsze testy kremem do rąk mam już za sobą, spisuje się bardzo dobrze. Z natury mam koszmarną skórę, bardzo przesuszoną i żaden krem nie dawał dobrego efektu, a po zastosowaniu DermActol Intendive Hand Care przez kilka godzin moje dłonie byłu gładki, więc jestem pod wrażeniem. Moja mama już kazała mi poszukać w internecie ceny tego specyfiku, czuję, że zaprzyjaźnimy się na dłużej. Jestem zobowiązana przetestować dokładnie każdy z kosmetyków i napisania im krótkiej opinii. Jestem pewna, że zrobię to z przyjemnością. ;)


Przy okazji chcę się pochwalić swoim spóźnionym, urodzinowym prezentem od przyjaciółki. Pierścionek krzyż na dwa palce to hit, który chciałam już od dłuższego czasu. Niestety mam jakąś nieuzasadnioną awersję do zamawiania rzeczy przez internet i sama nigdy tego nie zrobiłam, ale mam nadzieję, że szybko się jakoś przełamię, bo w sieci można znaleźć mnóstwo świetnych rzeczy, na które jestem w stanie tylko po prostu patrzeć. Popracuję nad tym, popracuję.


Na jakimś blogu, którego śledzę ostatnio przeczytałam wpis na temat serialu "The L Word", a że nie miałam co oglądać, a fabuła mnie zaciekawiła, to postanowiłam obejrzeć pierwszy odcinek. Po 1,5 epizodu trudno cokolwiek napisać, ale jak na razie nie zachwyciło mnie, ale też nie zniechęciło. Mam ochotę oglądnąć dalej i poznać dalsze losy bohaterek, ale na pewno nie mogę powiedzieć, że jestem zauroczona tym serialem, jak to bywało w kilku innych przypadkach. Najbardziej moją uwagę przyciągnęła oczywiście Shane, bo jej rockowy, niechlujny wygląd ma zdecydowanie coś w sobie. Poza tym bardzo przypomina mi Kristen Stewart w roli Joan Jett z filmu "The Runaways", nawiasem mówiąc film gorąco polecam. Zresztą Joan Jett także jest lesbijką. No, ale nic. Zabieram się za oglądanie nowego odcinka Pamiętników Vampirów, a potem chyba wracam do Słowa na L. ;)

Pozdrawiam  i dobranoc!

1 komentarz:

  1. Gratuluję wygranej :)

    Zapraszam na Rozdanie

    http://blizniaczki09.blogspot.com/2011/10/to-juz-czas-na-rozdanie.html?showComment=1318708249859

    OdpowiedzUsuń